Dla Patrycji-Mojej koleżanki która wręcz uwielbia opowiadania miłosne!
Nadszedł poranek, słońce dostało się do mojego pokoju. Za nim się ine obejżałam ktoś mi się przygladał. Otworzyłam powoli oczy i w panującym półmroku zobaczyłam Anabel. Siedziała na mojim łóżku i szczeże się do mnie uśmiechneła.
-Dzień Dobry- zawołała, podniosła się i wstała by podać mi dłoń!-Jak się spało?
-przyjemnie a tobie?
-Doskonale!-żekła i po chwili jej mina bardziej się uśmiechneła- A teraz-dodała- powiedz mi jak tam noc?
-A jam miała być?
-Wczoraj wybiegłaś z płaczem. Na szczęście mój brat...
-No właśnie twój brat. Obawiam się że moje uczucia do niego...
-Rosną?-Dokończyła za mnie dziewczynka. Pokiwałam głową i z wrażenia usiadłam po turecku na łóżku.-Byłam tego pewna, jak świnia niebo. Wiesz mogę mu powiedzieć...
-nie nic mu nie mów! Jasne? Nic co mogło by dać mu satysfakcje do tego że może mnie zdobyć. A najciekawsze jest to że mnie znowu okłamał!
-Przecież znacie się prawie trzy dni, to jakim cudem mógłby cię okłamać?
-Jest coś, o czym nie wiesz! Ja znam go juz od dawna lecz nie dałam sobie sprawy że może być on!
-Zamieniam się w słuch!
Popatrzyłam na dziewczynkę. Na jej twarzy nadal malował się uśmiech. Jak ona to robi?
Opowiedziałam jej w skrócie jak to kiedyś było, omało jej oczy nie wyskoczyły z gał. Miała taką mine jakby pewnośc siebie od niej odeszła! Może i faktycznie nie chciał sie przyznać ale ja wiem że to on, nawet Analbel potwierdziła że w szkole Gavrina przezywali go "Sokół" i moje podejżenia się sprawdzają.
~*~
Dzisiaj po południu połowa mężczyzn z wioski (w tym i Gavrin) poszli na przeszpiegi do lasu więc w domach zostały tylko kobiety i dzieci, które postanowiły urządzić na rynku jakąś potańcówkę.
Westchnełam ciężko i z nudów postanowiłam sie tam wybrać. Akurat trafiłam na środek imprezy. Kobiety i dzieci tańczyły tak ładnie i elegancko że teraz przypomina mi się dzieciństwo. Stanełam cicho przy jednym drzewie i obserwowałam je. Tak śmiesznie tancząc nie znikały z ich twarzy uśmiechy. Po paru minutach muzyka ucichła a tańczące osoby zatrzymały się. Wszystkie głowy odwrócone były w moim kierunku.
-Nie przerywajcie sobie! Nie zwracajcie na mnie uwagi!- powiedziałam cicho i spokojnie jednagże nie posłuchali mnie. Jakaś dziewczynka wzieła mnie za ręke i poprowadziła mnie ku całej grupie dziewczyn-Ale ja nie potrafię tańczyć! Jestem w tym kiepska!-dodałam a one się zaśmiały.
-Proszę się nie przejmowac, niech Wasza miłośc naśladuje nas. Lewa noga do boku a prawa do tyłu. Podskok i obrót. Potem wysoko ręce klask i łapiemy się za biodra potem lewa ręka i prawa wymachuje. I tak w kółko! Dasz sobię radę!
-No dobrze, spróbuję!-zaczełam żwawo wymachiwac nogami i podskakiwać. Moje kończyny wariowały jak nigdy wczesniej. Bawiłam sie na całego i teraz mogłam oderwac się od rzeczywistości zapominając o panującej w kraju wojnie.
~*~
Ktoś strzelił ze strzelby!
Muzyka ucichła, wszyscy zatrzymali się i stali bez ruchu. Nagle w bramy wioski wbiegł jakiś wysoki mężczyzna, który wywoływał głosno i wyraźnie lekarza
-GDZIE JEST LEKARZ????
-Został w swoim gabinecie!-odpowiedziała stojaca koło mnie kobieta. Miała ciemno różową sukienke a w jego koga był wpięty kwiat.-Cuz się stało?
-BYŁ WYPADEK1 GDZIE JEST DOKTOR??
-Już jestem, co się stało?-zawołał doktor ubrany w biały kilt-kto miał wypadek!
Mężczyzna stał jak skała. Nie ruszał się ani nic nie mówił. Zaraz za nim Dwuch innych mężczyzn niosło kogoś na noszach. Brunet wskazał na niego palcem!
-On-wduka, spojżałam na nosze i po jednej chwili zobaczyłam te duże zielone oczy co u Gavrina. Nie uwieżyłam w to. Podeszłam bliżej. Nagle zoriętowałam się że ta kobieta w różowej sukience żwawo podbiegła do niego i zaczeła płakac. Raczej nie wydawało by się że byli razem to musiała być jego matka.
-GAVRIN, synku co się stało?-zawołała kobieta.
-Nic mi nie jest mamo, tylko trochę oberwałem-powiedział szatyn wymuszając uśmiech. Był cały obity. Podeszłam jeszcze bliżej by zobaczyć co się stało. Stanełam jak wryta jego klatka piersiowa krwawiła.
-O Mój Boże...- powiedziałam na tyle głosno że usłyszała mnie ona i jej syn- Kkkttooo cii too zroobiiłł??
-Nie przejmuj się mną nic mi nie jest.
Dwaj mężczyźni zaprowadzili nosze do jego domu. Cały czas szłam z nim ramie w ramie trzymając jego dłoń w uścisku. Gdy dotarliśmy, lekarz kazał nam wyjsć.
Po dwudziestu minutach lekarz wyszedł i oznajmił że Gavrin chciał porozmawiał tylko ze mną. Z nikim innym!
Byłam lekko zmieszana i sflustrowana ale weszłam do środka. Niepewnie stawiałam kroki w pokoju w którym znajdował się Gavrin. Przyklękłam koło jego łóżka i złapałam go za ręke nie mając zamiaru jej wypuszczać.
-To nie tak miało być!-powiedziałam a z oka poleciała mi łza-To powinnam być ja a nie ty, ci cholerni południowcy nie zdają sobie z niczego sprawy! Z niczego!
-już nie płacz. Nie płacz, proszę!-żekł Gavrin tak cicho że wiedziałam co mam zrobić. Nachyliłam się nad nim i delikatnie musnełam jego usta. Odwzajemnił go ale tym razem mocniej. Wiedziałam że przerodzi się w coś głębszego ale nie pozwoliłam mu na to i szybko oderwałam się od tego pocałunku. W moich oczach napłyneły łzy, chciałam wyjść ale moje serce kazało mi się zatrzymać.
-Wiesz co jest najgorsze?-zapytałam a on pokiwał przecząco głową- To to że się kocha dwie osoby naraz, że nie wie się kogo ma wybrać.
-No i w czym problem?
-W tym że się zakochałam. Nie w Filipie a w tobie! Cholernie mi się podobasz... słyszysz?
-Jak, to? Ja sądziłem że...
-To źle sądziłeś!-uradowana podeszłam do niego i go mocno przytuliłam-chżanić zasady. Nie interesują mnie! Chce być z tobą! A ty?
Gavrin zastanowił się przez chwilę i westchną cięzko! Szybko zorientowałam się że nie może oddychać. Odsunełam się i spojrzałam w jego zielone oczy.
-ja również chcę z tobą być!
——————————————————
No w końcu coś dodałam... ale wiecie jak to jest. Nauka....
Ok już niedługo cierpliwie czekacjcie na notke poświęconą os. Będzie prawdziwa bomba!
Pozdrawiam Kriss:**

Ten rozdział był bardzo dobry, kiedy następny?
OdpowiedzUsuńWypadek :/
Nie wiem... Może jutro.
Usuń