piątek, 28 listopada 2014

Informacja

Przepraszam za moją nieobecność ale niestety nauka mnie pochłoneła i nie mogę wchodzić na neta. Jutro dodam kolejny rozdział i myślę że na te chwilę będziecie mnie odwiedzać. Liczę na to
Pozdrawiam Kriss:**

poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 5 "Nie płacz,jestem przy Tobie"


 
Ten Rozdział Dedykuje moim znajomym z Klasy. To dla was koledzy :*
 
 Staliśmy tak przez dłuższą chwilę tuląc sie do siebie i nie martwiąc się niczym. Nagle zorientowaliśmy się że nie jesteśmy sami mianowicie cały czas wymieżał na nas wzrok.
 
-ychym-otchrząkną Filip- przepraszam że przeszkadzam tak piekną chwile-. powiedział ironicznie- ale chciałbym powiedzieć iż ktoś chcę się z tobą zobaczyć.
-aha...-dodałam-a kto?
-chodz i się przekonaj-Filip wzią mnie za ręke i popchną w strone mojego domku.
-możesz mi wytłumaczyć-powiedziałam już lekko rozzłoszczona-Puść moją ręke! Co ci odbiło?-Wrzasnełam- Od kat uciekliśmy od zamku ty jak jakiś choleryk czy coś, narzekasz na wszystko. Nie udawaj.Wiem że jesteś zazdrosny!
-Kochasz go?
-Kogo?-powiedziałam i zaraz mnie olśniło-Czekaj,nic nie mów. Nikt nie chciał ze mną gadać. To był tylko blef! Proszę cię-błagałam- powiedz że nic do mnie nie czujesz? Prosze powiedz.
-Nie  mogę tego powiedzieć. Podobasz mi się! Nie zaprzecze tego! Kocham cię i gdy widzę że bardziej wolisz jego to mam wrażenie że zaraz wybuchnę! Co ty w nim widzisz? Co on może ci kiedyś dać?
-Miłość! Miłość, którą ty na mnie wymuszałeś. A jeżeli wybrałabym go a nie ciebie? Co byś zrobił?
-na pewno bym się nie poddał.
-To jesteś w błędzie! Nie chcę być z kimś, kto mnie ignoruje! Czemu taki jesteś. Czemu jak wyszliśmy 'uciekliśmy' z pałacu ty  zaczołeś zachowywać się jak ostatni idiota?
-Po prostu... nie odpowiada mi wiejski ani dziki klimat. To nie dla mnie.
-i to jest ten powód? Powód z przyczyn takich że jesteś kompletnym  idiotą-rzuciłam w jego strone i pobiegłam w stronę domku.
 
                                                                ~*~
Szłam przez polane ,która prowadziła do mojego domku.Było ciemno.Praktycznie nic nie widziałam. Nic co mogłoby mnie naprowadzić na jakiś oswietlony teren. Nagle zobaczyłam na niebie piękny księżyc któremu toważyszyły gwiazdy. Stałam tam jak wryta i gapiłam się w niebo. Szkoda tylko że nie potrwało to długo.Usłyszałam jak ktoś mnie woła. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Gavrina biegnącego w moją strone.
-Angie, wszystko jest ok?-podszedł bliżej i mnie mocno przytulił-co on chciał od ciebie?Usłyszałem jak krzyczysz?
-a to było kierowane do Filipa.Rospusta bardzo bogata!
-a ty?
-a ja okrzyczałam go że wolę...
-...wolisz mnie od niego?-zatkało mnie od środka gdy usłyszałam to co usłyszałam.-co zdziwiona?Nie patrz tak na mnie, wiem co mówię.A ty tak nie sądzisz?-zapytał tak czule że nie mogłam mu odmówić-Powiedz ze tak nie jest? Jeżeli nie,to odpuszcze!
-Gavi-powiedziałam- ja chciałabym ci powiedzieć że tak. Jest tak jak mówisz i nie zaprzecze tego co do ciebie czuje. Nie wiem z kąt cię znam ale nadal przypominasz mi tego małego chłopca z lasu. Gdy cię jżałam nie sądziłam że to możesz być ty. A teraz wiem że naprawdę to ty,Gavrin Benson.Mały chłopiec .Nieśmiały ale zarazem odważny. To w nim się zakochałam i nadal jestem,ale...
-Ale, co?
-Ale jestem księżniczką i gdyby moji rodzice wiedzieli...
-ale twój tato nie żyje a o ile wiem to twoja mama nie jest taka jak twój tato? Co przeszkadzało by nam do drodze ku szczęściu.
-... to jest wbrew zasadą,wbrew regółą i wbrew wszystkiemu co ... -nie skończyłam mówić a on ują moją dłoń swoimi rękoma, przysuną mnie do siebie bliżej i delikatnie musną moje usta. Oczywiście oddałam pocałunek.
Zaczą padać deszcz.
Było tak pieknie tak cudownie że teraz dopiero poczułam się jak księżniczka. nie mogłam w to uwieżyć. To działo się za szybko. Zdecydowanie za szybko... Do moich oczu napływały mi łzy.
-Ciii-uspokojił mnie Gavrin-Nie płacz ,jestem przy Tobie. Zawsze!
Znowu się rozpłakałam ale tym razem ze szczęścia.
-Gavrin?
-Tak!???
-To dzieje się za szybko, zdecydowanie za szybko! Za szybko!!!! Nie mogę!-oderwałam się od uścisku i pobiegłam do domku. Weszłam na ganek i już łapałam za klamkę gdy Gavrin krzykną "KOCHAM CIĘ" jednak złapałam za klamkę, weszłam do domku i zatrzasnełam za sobą drzwi.
_________________________________________________
No nareszcie pierwszy pocaunek księżniczki i Gavrina. Ah... ale nie jest tak do końca tak jakbyście chcieli, co? Przepraszam ale to dzieje się zdecydowanie za szybko! Co? No i jak wam się podoba?
Pozdrawiam Kriss:**

piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 4 "Legenda o Niebiańskim Smoku"


Dla mojej kochanej smoczycy i płomiennego chłopca.
Wiktoria i Marcel. Jesteście szaleni!

Gdy tylko usłyszałam cichy dziecięcy głos odrazu ujżałam małą dziewczynkę w długich bląd włosach spiętych w kucyk. Mogłam tylko przypuszczać że ktos był bliską osobą dla Gavrina.
Nie myliłam się.
Była to jego siostra. Nie musiał wcale mi o tym mówić gdyż zauważyłam ten sam boski uśmievh jaki miał Gavrin. Uśmiechnełam się szeroko na myśl że oboje się kochają. Oczywiście jako rodzeństwo
                                                                        ~*~
Anabel-tak miała na imie jego siostra- była bardzo miłą dziewczynką. Praktycznie przez połowe drogi śpiewałyśmy melodie z dawnych czasów i te nowe. Nagle Ana poprosiła mnie żebyśmy zeszły na tył by pogadac na osobności, zgodziłam się ale mówiąc jej że nie do konca zostaniemy same, tak jak się obawiałam dwoje gwardzistów szło za nami,pilnując nas.
-a więc co się stało?-szepnełam a małej zaświeciły się oczy.
-wiesz czemu mój brat tak mi się podlizuje?-również wyszeptała,pokiwałam przecząco głową- ponieważ on na ciebie leci. To widać.
-co ty mówisz? Jesteś tego pewna?-patrzyłam się Anie prosto w oczy i wyczekiwałam tylko jak pokiwa przecząco głową. Czekałam,czekałam i czekałam i nic. Ona tylko lekko się uśmiechneła i mówiła dalej.
-Wiesz, mój brat miał dziesiątki dziewczyn ale jeszcze nigdy nie widziałam go w podobnej sytuacji ale...
-tak nawiasem mówiąc, ile ty masz lat?
-jedenaście, ale niema co przerywać rozmowy.Wam , dorosłym się wydaje że my jesteśmy za młodzi do miłości ale to głupstwo! Jaka jedenastoletnia osoba nie zauważy że jej brat się zakocha? Ja to poprostu widzę, jesteś księżniczką i...
-no właśnie księżniczką!
-i co mu w tym przeszkadza?To nie wystarczy tylko miłość?-umilkłam na chwilę by wszystko sobię idalnie poukładac. Zatanowiłam się ile ta mała wiedziała o miłości. Było zdecydowanie za duzo kazania.Jeszcze ze strony dziecka.
-Kochana, uwież mi że w miłości jest potrzebne zaufanie. A w moim przypadku dochodzi jeszcze do zobowiązania się do korony. Szlag by to wzią, te wszystkie zasady ale teraz gdy ja i...
-ten arogant?
-No tak jagby, ale nie pomijając tego to całkiem miły chłopak.
-a tak propos to on nie za bardzo jest fajny. Ciągle tylko nażeka. Co jest takiego złego w mieszkaniu w dziczy?
-w tym problem że dla niego wszystko.
-od ile go znasz?
-od niecałego tygodnia. Miałam z nim wziąść ślub ale niestety ... ten atak z nienacka.
-uf!!!-powiedziała mała-uff!!!
-co się stało?
-na całe szczęście że nie było tego slubu! A jaki atak??
-nic o tym nie wiesz? czy może dlatego że nie macie wieści od nikogo?-pokiwała przecząco głową-a więc w takim razie mój dom, czyli pałac, został zaatakowany przez frakcje południową. Zawsze wydawało mi się że te ataki przez miniony miesiąc z ich strony to zwykły bunt ale teraz rozumiem że robili to specjalnie.Szykowali się na to,rozumiesz. A kiedy tego doczynili to skończyło się na tym że mój dom stał się ich kwaterą główną, moją matke uwięzili a ojca zabili...-ostatnie słowo powiedziałam ze łzami.
-już nie płacz, wszystko będzie ok.-teraz mówiła trochę głośniej,chyba specjalnie-pomozemy ci odzyskać dom,prawda? Gavrin?
-oczywiście!-krzykną uradowany!
-cała frakcja północna jest z tobą!
-dziekuje wam!
                                                                               ~*~      
Nie mogę w to uwiezyć! Zyskałam już poparcie we frakcji północnej. Zyskałam kolegów.
Właśnie wracamy z rozmowy u wójta wioski, który z miłą chcecią zaprosił nas na rozmowę. Wioska jest dość duża,piękna,malownicza i spokojna.Jedyne co mnie zdziwiło to to że oni żyją swoim życiem jakby nic ich nie martwiło a pośród drzew ukrywają się. Podobno jest legenda o Niebiańskim smoku" , Który kiedyś uratował ich od zła. Ja raczej w takie bzdury nie wierzę ale dla nich zrobiłam wyjątek i przełamałam lody jaką była ta historia i wsłuchałam się w nią tego wieczora przy ognisku gdzie cała wioska się zeszła jak co sbobotę wieczór na rynku by opowiadać i zajadać się czym da.
-teraz moi mili goście, chiałym przectawić wam naszego gościa-oznajmił wójt-wasza wysokość, jesteśmy zaszczyceni waszą obecnością. Czy możemy prosić o krótką rozmowę. Czy możesz przemówić do nich?
-może kiedyś indziej,przepraszam was ale jestem strasznie ciekawski tej legendy, nigdy jeszcze jej nie słyszałam.  Czy mogę prosić o opowieść?
-och... oczywiście że tak. Z miłą chęcią. To kto ją z państwa opowie?-powiedział wójt ktoś jest chętny? 
-ja z miłą chęcią. -patrzyłam jak Gavrin podchodzi do przectawiciela władza usiadł na kanapie,wziąć do ręki mikrofon i zacząć opowiadać. Wszyscy się wsłuchali.
"Dawno , dawno temu. Gdzieś gdzie nie dosięgał ludzki wzrok istniały nadnaturalne i nadzwyczajne osoby. Były to czarownica,elit,karały,wróżki, nimfy, wilkołaki i wampiry pół krfiste a rządził tym światem niesamowite stworzenie. Był to smok. Niebiański Smok, który jak głosi legenda był mądry,poczciwy,uczciwy a złaszcza sprawiedliwy. Nic nie mogło się z nim równać... pewnego dnia, kiedy to wszyscy udali się na drzemkę do ich świata wtargną nieproszony gość. Był to chytrus i nędznik o jakim się mówiono. Ukradzione on złotą gruszkę ,winę zwalił na wampiry. Od tego zaczeła się cała sprzeczka. Wampiry zaprzeczały i oskarżano wilkołaków a oni skarżyli na elfy i karły-mówiąc o ich nie najlepiej - a zaś oni obwiniali nimfy. I tak w kółko. Niebiański Smok widzący to rzucił na ich wioskę klątwe , która przyczyniły się do utraty nadludzkiej mocy i stworzenia z nich zwykłych ludzi. Legenda głosi że w miejscu w którym była stara wioska zbudowała się nowa a istoty nie z tego świata stały się częścią naszego. Podobno gdy nadejdzie ostatni godzina, Niebiański Smog powróci by uratować swój lud aby już nigdy nie zarzyli smutku i gniewu a tym któży widzą że naprawdę się stanie Smok ich wynagrodzi. KONIEC!!! "
 Nie wytrzymałam napięcia i wybiegłam z rynku kierując się na ganek mojego domku. Do oczów napływały mi łzy tysiąc razy większe niż kiedykolwiek w całym moim życiu. Ta legenda była czymś w rozdaju moich wspomnień z ostanich wydażeń. Usiadłam na bujanym fotelu ,złożyłam ręce w dłoń i łkałam w nagorsze.
Po sekundzie poczułam jakiś dotyk.
Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Gavrina jak delikatnie głaskał mnie po nodze. Później wzią swoją dłonią wytarł mi łzy i bez ostrzeżenia przytulił mnie. Moje nogi odruchowo wstały a nasz przytulas stawał się coraz to głębszy. Nie mogłam się od jego torsu 'odklejić' więc stałam tak tuląc się do niego i wdychając jego zapach.
-Jeżeli ta legenda... zmartwiła cię czymś to uwież mi, nie zrobiłem tego celowo!
-Ale to nie...-łza nałpyneła mi do oczu- ...nie twoja wina. Poprostu przypomniały mi się ostatnie wydażenia i... tak jakoś zaczełam płakać. Dziękuje że tutaj jesteś.-On nic nie powiedział ale za to mocno do siebie przytulił. Czułam się beztrosko,spokojnie, bezpiecznie a przede  wszystkim umiałam się opanować co do moich łez.
Poczułam jak Gavin całuje mnie lekko w głowe.
Spodobało mi się to!
_______________________________________________
I Tak moi kochani przectawia się kolejny rozdział. Mam do was maleńką prośbę. Czy możecie pod tym postem zacytować   Wasz najlepszy momęt z tego rozdziału? To będzie takie ćwiczonko + do tego mam pytanka
1.Czy Gavrin wreszcie wyzna jej miłość.
2.Czy Filip ma czuć się zagrożony?
3. Kto dostanie list składający, kondolencje?
Te pytania nie są związane z tym rozdziałem,przynajmniej nie ostanie. Możemy tylko strzelać i trafić lub nie. Powtażam.Jest to wyłącznie ćwiczenie!!!
Pozdrawiam Kriss :*

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 3

Ten rozdział dedykuję pięciu wspaniałym kobietą które pokazały mi że, nie warto się poddawać
Dziękuje Sky V. Dziękuje Vici B-Lover. Dziękuje Eunice. I Dziękuje Natali.
DZIĘKUJE DZIEWCZYNY ZA WSZYSTKO :* DZIEWCZYNY, JESTEŚCIE KOCHANE!


Szliśmy wystarczająco długo aby zorientować się że przez te trzy dni marszu w stronę obozu frakcji północnej mogliśmy czegoś dowiedzieć o naszych obywatelach.
Okazało się że frakcja północna nie chcę obalenia monarchi jak w zwyczaju to ma frakcja południowa. Chce zniesienia wysokich podatkuów z którym mogliby żyć o wiele lepiej i spokojniej. Moje przypuszczenia okazały się słuszne! Gavrin był w ciężkiej sytuacji nie tylko miłosnej ale też rodzinnej. Powiedział mi że byłby w stanie zaryzykować i ukraść wszystkie potrzebne mu rzeczy. Załamało mnie słysząc to jakie ma o sobie mniemanie. Mówił tak o sobie źle że ja sama chciałam zrobić coś podobnego ja kradzież.
                                                                         ~*~
Brat Gavrina postanowił uprzedzić obóz o tym że ja mam zamiar ich odwiedzić więc, wyprzedził nas udając się na skróty przez dziczę ciemnego lasu jakim był Scáth Foraoise. Zanim jednak to zrobił poleciłam mu aby wzią ze sobą moich trzech gwardzistów. Odmawiał ale ja nalegałam. Po chwili zastanowienia zgodził się i znikł zanim powiedziałam ostatnie słowo.
Nastąpił wieczór, który wyglądał jak poprzednie dwie noce. Do obozu było dość sporo drogi więc mieliśmy postoje.
I znowu to samo.
                                                                          ~*~
 Gavrin dawał Filipowi radę jak porządnie rozwieść namiot a Filip sądził iż nie jest mu to potrzebne gdyż dobrze wie jak to się robi bo czytał o tym w książce.
I tak w kółko.
Co gorsze powodem do ich sprzeczki zawsze  jestem ja. I jakby nie patrzeć męczy mnie ich to ciągłe gadanie.
-No ale jak to miejsca brak? Przecież nie moge spać pod gwiazdami?
-No przykro mi stary, widac nie dla ciebie takie miejsce!
-przeciez ona musi mieć gdzie spać, tak? Przeciez kamień nie posłuży jej za poduszke czy łużko...a...
-Stary ona nie jest gorylem, opanuj się!
Nie wytrzymałam napięcia ,zerwałam się na równe nogi,wziełam koc i położyłam się na miękkiej trawie. Chłopcy patrzyli się na mnie jak na idiotę ale ja musiałam to zrobić. Od prawie dwuch dni nie sypiam bo ci ciągle prawią niezłe monoligi na temat czy jestem bezpieczna,gdzie i z kim powinnam spać(ale osobno) czy tu będzie wygodnie czy nie. Każdy troszczył się o mnie chociaz ja o to nie prosiłam, więc wielkie dzięki za taką troskę, gdzie nie mam kompletnego wyboru!
 
                                                                         ~*~
Jes noc.
Ciemna i ponura. Mgła utrzymuje się tak od godziny,nagle słysze odgłosy.Odgłosy dosć mi znane.
To nie był Filip ani jeden z gwardzistów. Był to Gavrin.
-cśśśś... nie chciałem cię obudzić.- powiedział tak czule jak gdyby nic. Czasami wydawało mi się że znałam go o wiele wiele dłużej niz Filipa.Wydawało mi się że to jednak on mógł być moim wybawcą. W mojej głowie roiło się tyle myśli, czy on też mi się podoba,czy on może miał kogoś?
Wstałam z trawy i usiadłam na kamieniu obok. Przyjżałam mu się. Po mimo ciemności zauważyłam jego idealną ryse twarzy. Zarost był świeży i nie  wiedząc czemu zaczełam na niego się gapić-Coś się stało?-jego słodki głos wyrwał mnie z moich myśli. Czy coś się stało? Ojjj tak! Stało się!
Zakochałam się!
-Nie nic się nie stało, poprostu pierwszy raz jestem poza pałacem... no może drugi!
-A kiedy był twój pierwszy raz?-zaśmiałam się-No co poważnie pytam!
-Kiedyś jak miałam dziesięć lat, mój świętej pamięci tato zabrał mnie na polowanie. -uroniłam jedną łze- pierwszy raz przekroczyłam próg zamku. Gdy byliśmy w środku lasu zgubiłam się i z tego co pamiętam uratował mnie jakiś chłopiec.
-Pamiętasz może więcej?
-Tak, pamiętam że był z wioski którą mój ojciec przekształcił na schronienie wojska. Pomógł mi. Miał brązowe włosy,cere tak śliczną ale to nic że ubłoconą. Pamiętam że przectawił mi się jako Sokół i nic poza tym. Bezpiecznie przeprowadził mnie przez las i na pożegnanie dał mi całusa. Chciałam mu podziękować ale poszedł za nim się zorientowałam.-Powiedziałam cicho- Ale wiesz... przypominasz mi go. Miał taki sam uśmiech co ty!
-Ja? Ja nie pamiętam bym kogoś uratował... no że chyba moją babcie jak potkneła się o kamyk-jednocześnie zaśmialiśmy się,może faktycznie to był on? Dziesięcioletni chłopiec z ubrudzonymi policzkami...może mi się tylko wydawało?-Poza tym nigdy nie miałem przezwiska "Sokół"
-No niech ci będzie, ale tylko mówię że mi go przypominasz!-rozesmialiśmy się w nieboskłony. Faktycznie przypominał mi on tego chłopca, ale niestety on wszystkiemu zaprzecza!
Ale wiem że kłamie!
                                                                         ~*~
Noc mineła spokojniej niż przypuszczałam.Obudziłam się -odziwo-wtulona w Gavrina. Nie wiedząc czemu tam się znalazłam, delikatnie wysunełam się z jego objęć. Stanełam na wpros namiotu i zobaczyłam nie śpiącego już gwardzisty. Uznałam że nie będe mu przerywać i poszłam do namiotu Filipa. Leżał tam tak słodko że nie miałam serca go budzić.
Wyszłam cicho z namiotu i znowu ujżałam gwardziste. Tym razem stał i cały czas wymieżał na mnie wzrok!
-Napatrzyłeś się już na mnie?-rzekłam a on zrobił mine jakby został przyłapany na gorącym uczynku-wiem że jestem piękna, ale no bez przesady! Proszę sobie znaleść inne zajęcie!
Gwardzista kiwną głową i wszedł do swojego namiotu.
Spojżałam na Gavrina,tak słodko spał.
Nie obudziłam go, wycofałam się o krok do tyłu i TRZASK .
Depnełam na gałązke. Gavrin obudził się czego nie chciałam żeby zrobił. Popatrzył się na mnie i gestem reki wskazał na kamień koło niego leżący.
-Dobrze spałaś?-zapytał a ja tylko pokiwałam głową. Siedziałam tak przez dłuższą chwilę. Nie mogłam oprzeć się jemu oczą. Mają taki blask jak dzienne światło.
                                                                         ~*~
Po godzinie szliśmy już ku kierunkowi gdzie znajdował się obóz. Ja Gavrin, Filip i trzech gwardzistów wlokło się tak powoli że nawet ślimak był wstanie nas dogonić.
-Alez piękny poranek-powiedziałam, wciągając powietrze nosem- ahhhh... mogłam częściej wychodzić z pałacu. Tu jest cudownie!
-Zależy z jakiej strony na to popatrzysz! Jeżeli nie wliczać ciągłych bójek , życia na bagnistych terenach, ciągłe choroby, brak higieny... to całkiem możliwe jest że tutaj jest pięknie!
-Filip, ty pesimisto!-Zawołał Gavrin.-Nie możesz się z tym pogodzić? Co?
-Z czym pogodzić? Z tym że pałac został przejęty? Ojciec Angieliny niezyje a matka została porwana? Czy może syf,kiła i mogiła? Smród i ubóstwo? To to że gnijemy tutaj jak robaki?
-Wypraszam sobie!-Wrzasną Gavrin!-Wychowałem się tutaj,to mój dom! A to nie moja wina że twoji rodzice wychowali cię na oschłego pesymiste co tylko mysli o sobie. Nie pomyślałeś czasami o Angie? Jak ona się czuje? Filip... ogarnij się w końcu i przestań pleśc trzy po trzy...
Znowu poczułam się dziwnie, tak samo jak minionego popołudnia. Nie potrzebowałam niańki, która mi mówi że wszystko co kreci się w okół mnie jest złe!
Słysząc słowa Filipa moje uczucia zostały zranione.Fakt. Był pesymistą ale odrazu nie musiał aż tak syczeć na Gavrina. Od kąd go poznał wydaje się być zazdrosny... o mnie. O mnie i moje uczucia względem jego. Pokazywał w ten sposób że nie zdąbędzie mnie tak łatwo.
Chłopaki dalej by się kłucili gdyby nie dzwięk który nie brzmiał zbyt dobrze. Po chwili zorientowałam się że za krzakami coś albo ktoś sie poruszał!
________________________________________________________________________________
I tak przectawiam państwu moje kolejne wypociny, chciałabym dodać że zmieniłam szablon bloga. Jak widzicie, teraz gustuję w kolorach czerni i brązu. Od dziś będe dodawać jakieś gify lub zdjęcia które będą nawiązywać do opowiadania. Powyzszy gif nawiązuje do spłoszonych ptaków przez tajemniczy dzwięk ,który Angie usłyszała za krzakami! Będe też dedykowała opowiadania moim znajomym, lub wam. Myślę że zmiany się podobają? No to a tylę i przepraszam za późną pore dodania rozdziału, korciło mnie!
Pozdrawiam
Kriss :*
 

niedziela, 16 listopada 2014

Taki Post

Chciałabym poinformować moich czytelników o konkursie gdzie głuwnie chodzi o napisanie os o Violetcie. Możecie wysyłać prace na violetta.polonia04@gmail.com i z chęcią przeczytam. Mamy już 6 prac które doprowadziły nas nie tylko do płaczu ale tez do uśmiechu... mam nadzieję że każdy z was wyśle nam  owoc waszej pracy :) Konkurs trwa do końca tego miesiąca :)
CZEKAMY...

A tak z innej beczki, chciałabym poinformować was o tym że niedługo w życiu Angieliny pojawią się straszne kłopoty i miłosne i zawodowe. Czy Gavrin zakocha się w księżniczce, czy Filip do tego dopuści? A co z Sinead'em? Czy on będzie chciał odszukać księżniczke i ją zabić? A czy jej matka zostanie zmuszona do ponownego za mąż pójścia?
Czytajcie kolejne rozdziały :*

Także to było takie oświadczenie :)
Pozdrawiam
Kriss:*

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 2 cz. 2


UWAGA:Proszę przeczytać notkę pod rozdziałem, jest ona bardzo pilna!


Cała sala zaczeła krzyczeć i nim się obejżałam rebelianci już zajeli cały zamek. Gwardziści szybko zostali pojmani, widziałam to widziałam ich miny ich spojżenia-Wasza Wysokość, czas ruszać- usłyszałam głos ochroniaży. Szybko wyjełam swój notes, papierki, dokumenty,pióro i inne rzeczy i uciekłam razem z innymi osobami.
Przeszliśmy przez wchodni korytaż kierując się na frontowy plac z tyłu zamku by wejść do tajnego pomieszczenia, które prowadzi do lasu.
-Proszę się niczym nie przejmować. Niech księżniczka ucieknie z resztą osób w głąb lasu. Radziłbym się tam ukryć i zaczekac aż im się znudzi szukanie Pani.
-Tak jest- odżekłam i czym prędzej uciekliśmy od zamku. Korytaż nie był długi, był wystarczająco dobry by uciec jak najdalej. Po dzwudziestu minutach wydostalismy sie z zacuchniętego pomieszczenia i wreszcie mogliśmy odetchnąś świeżym powietrzem.
-a gdzie reszta?-zawołał Filip-gdzie się podziali?
-poszli po prowiant i wodę, która jest schowana w bunkrach. Zaraz powinni być.
-Czy ktoś wie co dzieje się z moją mamą?
Stanełam jak wryta kiedy zobaczyłam pobladłe miny na twarzach sześciu mężczyzn. Zrozumiałam że nie jest dobrze że we mnie nadzieja.
Prawie od miesiąca pałacowi gwardziści odpychali altak rebeliantów i zawsze po połowie bitwy wycofywali się z pola bitwy. Teraz zrozumiałam jak cenne były te lekcje polityki, lekcjie obrony pałacu. Rebelianci od miesiąca szykowali sie na wielki atak. Z góry było to zaplanowane.
                                                                               ~*~
Idąc tak przez las rozmyslałam nad swoim losem. Tato nieżyje, mama jest gdzieś w niewoli a mój lud teraz służyć będzie najpodlejszemu typowi w całej Irlandi- Sinead Sweeney- mój kraj a tak haniebnie potraktowany.
Z mysli wyrwał mnie łomot gałęzi gdzie po sekundzie znalałam się w wiszącej pułapce.
Zza krzaków wyłoniły się dwie osoby smiejąc się pod nosem.
-No no no... kogo my tutaj mamy... sześc dzielnych wojów i jedną samotna księżniczke.
-Nie bądz taki hop do przodu... nie jestem zabawką do poniżania!
-O proszę, proszę, proszę! Mondrala się znalazła!
-Hmmm-obrażona odwróciłam swój wzrok w drugą strone. Po pewnej chwili nie mogłam się na nich nie gapić i znowu spojżałam na nich. Jeden z nich był wysoki ,bardzo umięśniony i wbrew pozorom bardzo pewny siebie. Na sobie miał czarna koszule i spodnie dżinsowe. Na nogach miał typowe trepy o koloze zgniłej zieleni. A drugi natomiast, no cuż jego oczy błysały się zielenią... był równiez wysoki ale szczuplejszy od tego pierwszego. Jego zielona koszula i czarne dżinsowe spodnie dodawały mu majestatycznosci. On natomiast miał zwykłe trampki już trochę schodzone. Nigdy nie widziałam takiego stylu ubioru. Na ogół otoczona byłam drogimi haftami, materiałami i garniturami. Nigdy nie widziałam czegoś podobnego!
Nagle zauważyłam jak ten pierwszy zamieza coś zrobić i podchodzi do drzewa a w ręku miał nuż
-C..c..co... ty robisz? -zapytałam a obaj się uśmiechneli! Siatka zleciała w dół a razem z nią my!
Obydwaj zaczeli się śmiac!
-To było takie śmieszne???- zapytałam a oni tylko westchneli, Filip i gwardziści już szykowali się aby ich zaatakować, na szczęście szybko zaaregowałam i ich powstrzymałam- "Ja to załatwie"- szepnełam a oni pokiwali głowami. Próbowałam udawać twardą i pokazać że arystokracja też umie się bronić.- Po pierwsze, zmieńcie te uśmieszki z tważy. Po drugie, kim wy w ogóle jesteście. A po trzecie i ostatnie, co was tak bawi?
-Po pierwsze, możemy zmienić te usmieszki ale nie chcemy. Po drugie jesteśmy z frakcji północnej . A po trzecie i ostatnie śmiejemy sie z ciebie. Czy to takie dziwne?
-Bardzo! Kim jesteście?
-Jeżeli to księżniczke uspokoji-powiedział żartobliwie Jeden z nich- Nazywam się Gavrin, Wasza Miłość... a to jest Devin mój brat. Miło poznać!
-Jestem Angielina... a to są Rhyan,Ailin,Conor,Sloan,Erin i Filip...
-Łał, cała obstawa dla tej jednej damy? Czyżby wycieczka po lesie?
Spojżałam na nich, westchnełam ciężko i ruszyłam ku przed siebie! Za sobą usłyszałam ciężkie kroki, był to Gavrin. Złapał mnie za nadgarstek.
-Gdzie ty leziesz?
-Daleko przed siebie!
Wyrwałam się z jego uścisku i szłam dalej. Gwardziści i Filip ruszyli za mną, za nim się nie obejżałam przede mną stał ponownie Gavrin.
-Słuchaj, czy ty na serio jesteś księżniczką?
-Tak! Jestem! A tobie nic do tego!
-Wiem ze mogę przez to zaryzykować życiem, ale co tam! Raz się żyje... ale chce wiedzieć czy ty byłaś kiedyś poza pałacem, czy trzymałaś broń w ręku czy z niej strzelałaś, czy umiesz się bronić. Słyszałem że frakcja południowa zaatakowała pałac i że któryś z nich zabił króla a drudzy uwięzili królową i ze księzniczka zdąyła uciec. Czy tak jest?
Na chwile sie zatrzymałam i popatrzyłam się mu w oczy. Wybuchła we mnie złość, złość której nigdy nie czułam. Jakaś obca osoba wspomniała o zmarłym tacie o uwięzionej mamie o tym ze południowcy zajeli mój dom. Teraz juz nie było litości!
-Posłuchaj, jeżeli chcesz przeżyć to nigdy nie mów o mojim zmarłym ojcu, uwięzionej mamie ani o przejętym pałacu ani o nowych władzach... jeżeli ci życie miłe nigdy ale to NIGDY  masz o tym nie wspominać. Czy to jest mój drogi jasne?
-J...j...j...jak s...s..s...słońce!!!
Skończyłam wymachiwać palcem w jego kierunku i zwruciłam się ku moich ludzi
-Panowie, to do kąd teraz?
-Myślę że na północ. A wy panowie?
-Najlepiej...-wtrącił się Devin... to będzie jak my wam pomożemy.
-Nicy czemu...-dodał Filip- mamy wam zaufać?
-Po pierwsze, bo tak, Po drugie my znamy się na tych lasach a po trzecie wiemy jak w tych stronach walczyć. Jak zauważyliście mamy inny styl trzymania miecz czy szably czy broni palnej w ręku!
-To ma być wymówka?-Odpowiedział pewny siebie Filip.
-Zgoda!
-Co?-zawoła Filip- Jak możesz mu zaufać, jak możesz zaufać im obydwu?
-Jakoś mogę. Tak samo jak ty mnie! Panowie prowadzcie i najlepiej by było jak byście coś opoiedzieli więcej o frakcji północnej...-Powiedziałam i ruszyłam za dwoma nowymi kolegami. Przez chwile spoglądałam na Filipa i widziałam że był zły,widziałam ze był zazdrosny...
Ciekawie się zapowiada.
Witaj Nowa Przygodo!
                                                                               ~*~
Itak się oto kończy cz 2 rozdziału 2. Cz. 3 zapowiedziana jest na niedziele późnym wieczorem. Mówiąc późnym mam na myśli godzina 22-23.
Teraz bardziej istotne rzeczy. Mianowicie chodzi mi o Konkurs na os (one shota) który organizuję z http://leonetta-love-forever.blogspot.com/ . Polega na napisaniu krótkiej historyjki, oczywiście tematyka Violetta i dowolne łączenie par. W razie jakiś pytań piszcie do mnie na gg. nr: 50613159 lub ask . Jutro może koleżanka doda posta i więcej wyjaśni.
Pamiętajcie że wasze prace przysyłajcie na mejla mojego lub Eweliny mejla także, serdecznie zapraszam do wzięcia udziału :)
Pozdrawiam i całuje
Kriss :*

sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 2 cz 1

-Witaj synu!
-Wasza Wysokość...ojcze!-Powiedzia ł książe kiedy to witał się ze swoim i moim ojcem.-Już nie mogę doczekac się balu.
-Ja również mój synu, Julianie jestem poprostu zaskoczony tą wizytą tutaj!
-Cieszę się wam podoba! Naprawdę się ciesze!
-kiedy poznam waszą, córkę?
-Myślę że niebawem powinna się tutaj zjawić.
Po pewnym czasie odeszłam od tej framugi i czym prędzej udałam się w kierunku mojej  komnaty, gdy już byłam u celu chwiciłam za klamkę i weszłam do środka. Nie mineło dziesięć minut a do mojego pokoju bez pytania wszedł jeden ze strażników.
-Wasza miłosc wybaczy... ale jest Pani proszona na bal.
-To już czas?
-Owszem! Proszę za mną!
Poszłam za Gwardzistą. Mineliśmy wchodni korytaż na którym aktuanie była zmiana wartowników. Ukłoneli nam sie nisko gdy przechodziliśmy obok nich.
Wschodni korytaż mieścił osiem duzych komnat gdzie nie wolno było mi tam chodzić ale co jedyne co mi było wolno to wchodzić na taras pałacowy i bibliotekę którą tak uwielbiałam a nocami lubiałam się wpatrywać w gwiazdy.
Gdy doszlismy do dzrzwi za którymi odbywał się bal, oddźwierny stukną swoją trzy razy o podłoge i wymówił moje pełne imie i nazwisko, drzwi otworzyły się a cała sala ucichła. Czułam na sobie tysiące par oczu.
Zchodziłam powoli ze schodów w dół i próbowałam się nie zkompromitować i gdybym faktycznie upadła juz leżałabym w szpitalu, jednagże byłam przetrzymywana bezpiecznie w czyiś ramionach. Tym kimś był Książe Filip. Szczeże się do mnie uśmiechną a ja odwzajemniłam go.
-nic ci nie jest?-zapytał czule
-nie, nic! Jestem cała, dziękuje! -Rzekłam- jestem Angielina, a ty jesteś?-Udawałm głupią żeby przypadkiem nie wyjśc na podsłuchiwacza.
-Jestem książe Filip ale jednaże chyba z kąś Panienkę znam! Czy dzisiaj przypadkiem na schodach? za framugą?
-z kąd ty wiesz... przecież...jak?
Niedowieżałam z kąd Filip mógł wiedzieć że wtedy ukrywałam się za framugą? Jakim cudem?
-Następnym razem, nie wychylaj tak głowy! Co było tak ciekawego w tej rozmowie?
-Nic poprostu chciałam cię zobaczyć. Ni wielkiego!
-Rozumiem... więc zapraszam cię ze mną d rozmowy z moim ojcem i mamą! Chcą cię bliżej poznać!
-No dobrze.
Filip wzią mnie za ręke i zkierowiśmy się w strone oich i jego rozdziców. Chciałam dowiedzieć się czegoś o nim. Co lubi robić, co lbi jeść. Poprostu chciałabym wpisac się w jego historie.
                                                                           ~*~
Mama Filipa była pełna radosci i usmiechu. Czasami fajnie było z nią o jej synu pogadać. Królowa Anabella jest jakby odbiciem lustrzanym mojej mamy a natomiast ojciec Filipa-król Edgart cały czas miał na twarzy wymuszony usmiech który tak bardzo tłumił w złości. Niepewnie podał mi dłoń i uścisną tak mocno że poczułam go aż w nogach.
-"nie przejmój się moim ojcem, nie jesteś poprostu w jego typie!" -szepną mi do ucha Filip.
-Wasze Wysokości wybaczą mi na sekunde-oznajmiłam i udałam się w głąb sali.
                                                                            ~ *~
Miło mi było spotkać tylu nowych i starych twarzy. Wśród gości zauważyłam naszych premierów, francuską królową czy nawet księcia hiszpańskiego z żoną i dwoma synami!
Raczej każdy przybył by mnie zbaczyć ale, co we mnie jest takiego że chcieli mnie zobaczyć.
-Proszę,proszę!Kogo my tutaj mamy?
-Sarena? No niemożliwe!To ty?
-A niby kto? Angielina, wyglądasz bajecznie!
-Dziękuje, wzajemnie.
Serena to moja znajoma, jej rodzice kiedys popadli w dłóg i musieli pracować dla nas. Jej ojciec jest doradcą mojego ojca a jej matka jest pokojówką z którą mam nikły kontakt!
Pochodzi z Norwegi i gdyby jedno oko zmknąć a drugie przymknąc to da się to zauważyć. Jej długie bląd włosy i błękintne jak ocean oczy są tak bajeczne że przez nie zdradza swoją tożsamość.
Jej sukienka jest koloru czerwonego o razistym cieniu! Moją uwagę przyciągną znak na szyji którego nigdy nie widziałam bo nie miała. Mianowicie była to czarna róża... dziwne bo, kiedyś widziałam ten znak. Tylko z kąd?
Mniejsza o to!
Pół godziny  później , po skończonej rozmowie z Saraną poszłam w głąb sali. Nagle ktoś łapie mnie za lewe ramie i zmuszą abym się obruciła.
-Wasza Wyskość wybaczy-odezwał się gwardzista-Ale król prosi aby panienka opuściła już bal...
-Słucham?
-Doszły-zaczą drugi strażnik- Króla słuchy że w pałacu na przyjęciu grasują alianci!
-Jakim cudem?
-Tego nie wiemy ale wiemy że musimy dotrzymać obietnicy założonej Królowi
-Jakiej obietnicy?
-Że...- wartownik nie zdążył powiedzieć słowa dyż oberwał kulką w głowe!
Teraz zaczeło się piekło, alianci mordowali i więzili jeżeli było to możliwe. Zanim się nie obejżałam byłam już w bezpiecznej części zamku. Ochroniaże na tyle ile mogli chronili mnie.
-WASZA WYSOKOŚĆ PROSZE UCIEKAĆ!
-A co z moim ojcem?
-Nieżyje, pańska matka ukrywa się w bunkże. Proszę uciekać!
-A Filip?
-Angielina żyjesz?
-Filip-W tym momencie rzuciłam się mu na szyje. On widocznie się tym nieprzejmował.
CDN...
Wiem że taki od czapy ale lepszego nie mogłam wymyśleć
Pozdrwaiam
Kriss :*

czwartek, 6 listopada 2014

Informacje

Dużo osób czyta mojego bloga, jestem wam ogromnie wdzięczna za to.
Teraz zrobię krótką przerwę w pisaniu aż do poniedziałku.
Przepraszam was za to, naprawdę przepraszam.
Całuski
Kris :*

Obserwatorzy