wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 8 Ja już tak nie mogę

Siedząc tak na tym ganku myślałam o tym durnym śnie. Jak to się stało że najpierw gadałam z Gavrinem a potem z Nienacka wyskoczył Filip? 
Słońce powoli budziło się do życia gdy nagle poczułam czyjeś ręce na moim ramieniu!
Odwróciłam głowę a za mną jak wryty stał Gavrin ciągle mi się przypatrując. 
-Hej koleżanka!-Kiedy to wypowiedział momentalnie ujrzałam przed oczyma wydarzenia z ostatnich dwóch tygodni. Ja nie przyznałam się do miłości jaką darze Gavrina, nie było tego cholernego wypadku a przede wszystkim nie było NAS! 
Szatyn ulokował się koło mnie i powoli wpatrywał się  w słońce, które już było na błękitnym niebie.-Jak tam ci minęła noc?-zapytał a ja tylko wzruszyłam ramionami. No bo co ja miałam mu powiedzieć? Że niby śnił mi się on, nasze erotyczne scenki+ do tego wisienka na torcie.Widok mnie nagiej. Oj nie! To nie wchodziło w grę!-Aj bo koszmary od kilku dni mam, nie śpię za dobrze!-wyżaliłam się mu-No co?-powiedziałam widząc jego oschłą minę-Coś taki zażegnany? Żyłka ci pękła, czy jak?-zapytałam.
-Po prostu mam wrażenie że przez te czternaście dni mnie unikasz, że nie chcesz ze mną pogadać. Nie wiem jak mam do ciebie przemówić, że to co wygaduje Ana jest kłamstwem?
-Ale ja nie mówię że chciałam cię unikać, tylko zrozum ze chcę wrócić do domu, do zamku, mojego życia! Czaisz? Chcę znów wpatrywać się w ornamenty na suficie, i...
-a czy ci jest tutaj źle?
-nie, po prostu brakuje mi pogróżek mojego ojca! No a przede wszystkim pouczania mojej mamy!
-a zastanawiałaś się jakie to będzie trudne? 
-słuchaj ja całe swoje życie uważam za trudne. Nie chcę nikogo znać kto by mnie nie znał.
-powiedz...-urwał w pół słowie gdy zobaczył lekko podenerwowanych strażników stojących tak ze trzy metry przed  nami.-Te psy mogłyby się tak ciągle na nas nie gapić! -sykną do mnie jak najęty.
-Gavrin wszystko jest ok?
-TAK!-Krzykną a ja przeraziłam się i odskoczyłam na bok, gwardziści widząc to szybko podbiegli do mnie chroniąc mnie.
-Gavrin, czy coś ci się stało?
-Jasne że TAK! -Sykną i poszedł prosto przed siebie przyspieszając tępo!
-CO SIĘ Z TOBĄ DO CHOLERY DZIEJE! ???? -Warkłam do niego z całej siły lecz mnie nie usłyszał.-MAM CIĘ DOŚĆ ROZUMIESZ? WOLĘ ZGINĄĆ W RĘKACH SINEAD'A NIŻ PATRZEĆ NA CIEBIE!-powtórzyłam krzyk i tym razem odwrócił swoją głowę  w moją stronę, popatrzył się na mnie z pode łba i po chwili zawrócił w mim kierunku.
-Co ty se myślisz?-jękną przeraźliwie- że jestem aż takim idiotom za jakiego mnie uważasz? Myślisz że nie wiem o tych twoich  snach ze mną i Filipem w roli głównej? O tym jak niechcący podpatrywałaś mnie nago w wannie?
-To raczej chyba ty!-rzekłam a raczej warkłam- to ty mi się śniłeś, ty mnie widziałeś nago a potem krzyczałeś na mnie jakby ci  coś się stało! Tylko mi nie mów że w tym samym czasie śniło nam się coś podobnego, bo później uznam to za jakiś szajs!
-Ja...

*W tym samym czasie na zamku*
Rozzłoszczony Sinead krążył po zamku nieubłaganie, był wściekły że do tej pory nie odnaleźli Angeliny w lesie "Przecież las jest ogromny, to po jakie chy, ona mogłaby się w nim ukryć, jak?"
Władca otacza ostatnie okrążenie po dziedzińcu zamku i udaję się do swoich komnat by jeszcze raz przeanalizować  wszystko po kolei.
-Gdzie ona jest!-Sinead rykną przeraźliwie rzucając nożem w portret królewny-Przecież nie mogła rozpłynąć się w powietrzu! 
-Wasza mmiłośćć wwyybbaacczzyy.... aallleee...
-Czego chcesz?-rzucił w strone poddanego-nie widzisz że jestem zajęty?Oby było to coś dobrego, nie jestem dzisiaj w najlepszym humorze!
-Nasi żołnierze znaleźli dzisiaj tą chustę  w lesie na wypukłych skałach!
-przecież to chusta księżniczki, to już coś! To już coś!-władca przeszedł przez całe pomieszczenie myśląc nad czym, czymś ważnym dla jego głowy. Po chwili zatrzymał się przy portrecie Angeliny i lekko pogłaskał jej policzek.
-Kiedy cię odnajdę będę mógł wreszcie się z tobą ożenić! 
***
Witam was moje pyśki, dzisiaj tak o to przestawia się kolejny beznadziejny rozdzialik. Jak widzicie coś dzieje się pomiędzy Angie i Gavim, widzimy również kawałek z perspektywy Sinead'a i cóż on może kombinować? Co podejrzewacie?
Kolejny rozdział pojawi się po świętach a więc żegnam się z wami i widzimy się już po świętach :* 
Buźki ślę 
Kriss<333

niedziela, 14 grudnia 2014

Rozdział 7 Niezamieżany sen







Szłam sobie spokojnie na spacer gdy nagle z tyłu podszedł mnie Gavrin i delikatnie złapał mnie w tali, obrócił mnie tak że stałam do niego twarzą. Jego uśmiech był głęboki a potem delikatnie musną moje usta.
-A co to za napaść w biały dzień?
-Moja kochana siostra  powiedziała mi że wybrałaś się na spacer, zrozum że się o ciebie martwię i na serio nie chcę abyś chodziła sama po lesie.
-ale nie musisz się o mnie martwić, jestem już duża!
-Ach...  czyli moja mała dziewczynka się już nie boi?
-no oczywiście że...nie!-powiedziałam żartując sama z siebie.- może i masz racje ale swoją godność mam!
-Słucham?-zapytał  troszeczkę zirytowany.- Co ja znowu zrobiłem nie tak?
-A kto wczoraj mnie podglądał?
-To było niechcący! Przepraszałem cię chyba z tysiąc razy,jak nie więcej!
-To było już trzeci raz, wiem że, kuszę ale nie musisz być aż taki upierdliwy!-powiedziałam i przyśpieszyłam tępo. To prawda, Gavrin przez ostatnie trzy dni "przez przypadek" wchodził do mnie, akurat, kiedy to albo byłam pół naga albo, w ogóle się kompałam, nie zmieniało to jednak faktu, że, tak ładnie mówiąc, wpychał się w moje prywatne życie. Ostatnio nawet twierdził że nie wiedział o tym i, że był to wypadek. Wypadek, który kosztował mnie wstydu i poniżenia przy drugiej osobie!
-Wiem że kusisz, ale zrozum że cholernie mi się podobasz i teraz pewnie podasz mi ciętą riposte co do tego,że nie powinniśmy przyśpieszać naszego związku bo jest to za wcześnie? Takie gierki to nie dla mnie, może Filipowi się to spodoba ale napewno nie mi! -No i bądź tutaj mądry, facet bez poczucia humoru z nutką kłamstwa. Jeżeli on myślał że po dwuch dnia nie jestem w stanie z nim zerwać to się grubo mylił. Wiem że teraz będą mówić o mnie dziwka, która raz się z nim mizia a raz nie, która jest z nim tylko dla seksu ale czuje się inaczej i po dobrych dwóch dniach z nim zrywa bo nie czuję tego samego co na początku, to są w błędzie. Jeżeli trzeba będzie wszystko im powiem....- a poza tym teraz mi niby powiesz że z nami koniec?
-błagam cię, fakt, podobasz mi się ale z innej perspektywy-albo z drugiej strony bo na to samo wychodzi- my nawet nie byliśmy razem!
-Co ty mówisz?-zapytał zdenerwowany. Co ja mówię, wkurzony- A co zdarzyło się w nieprzeszły tydzień? To było nic?
-To było impulsowe nigdy bym się nie poddała pokusie!-powiedziałam pewna siebie- a ty co tak stoisz? Nie widzisz że idę?-on nagle znieruchomiał ale po chwili zsuną mi się z drogi.
-ZKNOCIŁAŚ SZANSE NA BYCIE Z JEDYNYM POCIĄGAJĄCYM FACETEM NA ŚWIECIE!-Na te słowa odwróciłam się na pięcie i ujżałam twarz...Filipa?? Co było grane? Najpierw widziałam Gavrina a teraz on?
Czy to mi się śni czy stało się to naprawdę? 
Gwałtownie zobaczyłam szarą mgłe a potem za nim się nie zorientowałam siedziałam na łóżku ciężko sapiąc. Byłam cała spocona, moje włosy były ciężkie od ilości potu. Nagle zorientowałam się  że był to sen, cała ulga, ale... czy to wszystko było snem?
                                                       ~*~
Spojrzałam na zegarek, który wybił szóstą nad ranem. Zniechęcona spaniem wstałam z wygodnego łóżka, założyłam na siebie fioletowy satynowy szlawrok i powoli wyszłam na zewnątrz gdzie jeszcze panował półmrok. Usiadłam na schodkach na ganku i myślałm nad tym durnym snam, co on w ogóle miał znaczyć?
Dwóch zalotników i jedna łatwa zdobycz? Czy to nie jest jakieś porypane? Na mysl przychodziły mi tylko ostatnie zdażenia z tego snu "...ZKNOCIŁAŚ SZANSE NA BYCIE Z JEDYNYM POCIĄGAJĄCYM FACETEM NA ŚWIECIE!-Na te słowa odwróciłam się na pięcie i ujżałam twarz...Filipa?? Co było grane?" Czy ja na serio taka jestem, czy to tylko złudzenie, które są moimy myślami?
CO JEST GRANE?
                                                       ~*~
No nareszcie ten 7 rozdział, wiem że w co niektórych momentach przesadziłam z tekstami ale taką miałam wizje. W kolejnym rozdziale wszystko się wyjaśni. Jak zauważyliście, zmieniłam szabonik, cudny prawda? Mi się bardzo podoba a wam?
Ok już niedługo powstanie zakładka "Zapytaj Bohatera" w, której będziecie mogli pytać o wszystko na co chcielibyście znać odpowiedz. Ok... ja kończę i widzimy się niebawem  :*
5 komętarzy=kolejny rozdział Buźki :**
Kriss:**

piątek, 12 grudnia 2014

Informacje.

Na dziś mam taką szybką notkę gdyż nie mam za bardzo czasu. Mam straszne urwanie głowy. A więc, mam kilka spraw do wyjaśnienia. Mianowicie, kolejny rozdział dodam jutro w przeciągu godziny 14-16  a w niedzielę  dodam OS czy jak to mówi moja znajoma "Miniaturkę". A co do moich znajomych ostatnio wczytałam się w ich opowiadanie na temat Harr'ego Pottera i od razu z góry polecam blog Sofi i Loli http://po-prostu-ty-i-ja.blogspot.com/ dziewczyny, piszecie genialnie i naprawdę nie wiem czemu bałyście mi pokazać waszych cudownych opowiadań.
Teraz chciałabym zapromować mój blog, który piszę z moja "siostrą" i drugą "siostrą", jest to opowiadanie tym razem z zakresem One Direction i nie wiem ja to ująć ale idzie mi w nim kiepsko. Prosiłabym o odwiedzanie nas lub komentowanie, byłabym wdzięczna wam za to :*
Co do LBA odpowiem na nie nie dziś nie jutro a postaram się w niedziele, przepraszam was za to! Serdecznie, całuski śle Angel :**

piątek, 5 grudnia 2014

Święta na Zamku! (One Shot)

Powoli zbliżają się święta i trzeba wszystko załatwić. Na zamku trwają przygotowania. Korytarze wypełniają  się świątecznymi zapachami. Jako że wszystko zwaliło się na moją głowę ani razu nie mogłam sobie odpocząć!
Od samego rana w mojej komnacie trwa nieład. Nagle jak wryty w progu mojego pokoju staje Gavrin, który bezustannie nabija się z każdego mojego ruchu. Odwracam głowę i patrze na niego z pode łba. Dalej się nabija!
-Można wiedzieć, Wasza Wysokość, co cię tak śmieszy? - zawołałam i podeszłam do niego by popatrzeć mu w oczy.
-To to, że moja droga żona wszystko robi z taką niezdarnością a do tego tak słodko wyglądasz...
-Ha, ha, ha. Ty nie bądź taki hop do przodu! Ty lepiej bierz się do roboty. Za tydzień są święta i trzeba to wszystko ogarnąć, położyć kwiaty na grobie taty, pojechać do twojego taty i siostry. Właśnie a co do niej, to widziałeś ją może?
-Tak... widziałem ją w .... yyy!!!- Gavrin zrobił minę jakby kogoś zastrzelono. Zaraz potem stwierdziłam że poszła z gwardzistami szukać odpowiedniej choinki która miała stanąć w sali balowej. Szybko wybiegliśmy z biblioteki i poszliśmy w stronę dziedzińca gdy usłyszeliśmy rozbrzmiewające trąbki.
-Wasze miłoście, nie zgadną państwo jaką dużą znaleźliśmy choinkę! To dzięki księżniczce Anabel!
-Bracie, ale była zabawa! -krzyknęła z oddali mała szatynka!
-Więcej mi tak nie rób! Jasne? Bałem się, jasne?
-No już, Gavi, już spokój. Bawiłaś się dobrze?
-Oczywiście i nie wiem po co taka panikę siejesz! Ogarnij się chłopie!
-Po prostu  żyć  i umierać! Mam dom, rodzinę i dwie baby, które zawsze mnie nie słuchają! Nawet teraz! Ekstra!
Ja i  szatynka zaśmiałyśmy się a Gavi cicho zamruczał i poszedł w swoją stronę.
Choinka powoli stawała się świecąca i błyszcząca. Bombki zawisły a było ich chyba z dwieście. Łańcuchy i lampki zaczepiły się delikatnie na gałązkach a na samym szczycie, choinkę  zdobiła gwiazda.  Dziś po południu pierwszy raz zabłyśnie!
                                                                           ***
I tak o to przygotowałam dla was niespodziankę typu OS typowo świątecznego. Jak widzicie zdradziłam rąbek tajemnicy dotyczący przyszłości głównej bohaterki. Wiem że nie potrzebnie to zrobiłam ale przecież niedługo święta i no trzeba by było coś napisać. Oczywiście nie jest to cały OS gdyż podzieliłam je na cztery max pięć części. Na kolejną poczekacie jeszcze z tydzień.
Pozdrawiam Kriss:**           

środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 6 "To nie tak miało być"




 Dla Patrycji-Mojej koleżanki która wręcz uwielbia opowiadania miłosne!



Nadszedł poranek, słońce dostało się do mojego pokoju. Za nim się ine obejżałam ktoś mi się przygladał. Otworzyłam powoli oczy i w panującym półmroku zobaczyłam Anabel. Siedziała na mojim łóżku i szczeże się do mnie uśmiechneła.
-Dzień Dobry- zawołała, podniosła się i wstała by podać mi dłoń!-Jak się spało?
-przyjemnie a tobie?
-Doskonale!-żekła i po chwili jej mina bardziej się uśmiechneła- A teraz-dodała- powiedz mi jak tam noc?
-A jam miała być?
-Wczoraj wybiegłaś z płaczem. Na szczęście mój brat...
-No właśnie twój brat. Obawiam się że moje uczucia do niego...
-Rosną?-Dokończyła za mnie dziewczynka. Pokiwałam głową i z wrażenia usiadłam po turecku na łóżku.-Byłam tego pewna, jak świnia niebo. Wiesz mogę mu powiedzieć...
-nie nic mu nie mów! Jasne? Nic co mogło by dać mu satysfakcje do tego że może mnie zdobyć. A najciekawsze jest to że mnie znowu okłamał!
-Przecież znacie się prawie trzy dni, to jakim cudem mógłby cię okłamać?
-Jest coś, o czym nie wiesz! Ja znam go juz od dawna lecz nie dałam sobie sprawy że może być on!
-Zamieniam się w słuch!
Popatrzyłam na dziewczynkę. Na jej twarzy nadal malował się uśmiech. Jak ona to robi?
Opowiedziałam jej w skrócie jak to kiedyś było, omało jej oczy nie wyskoczyły z gał. Miała taką mine jakby pewnośc siebie od niej odeszła! Może i faktycznie nie chciał sie przyznać ale ja wiem że to on, nawet Analbel potwierdziła że w szkole Gavrina przezywali go "Sokół" i moje podejżenia się sprawdzają.
                                                                            ~*~
Dzisiaj po południu połowa mężczyzn  z wioski (w tym i Gavrin) poszli na przeszpiegi do lasu więc w domach zostały tylko kobiety i dzieci, które postanowiły urządzić na rynku jakąś potańcówkę.
Westchnełam ciężko i z nudów postanowiłam sie tam wybrać.  Akurat trafiłam na środek imprezy. Kobiety i dzieci tańczyły tak ładnie i elegancko że teraz przypomina mi się dzieciństwo. Stanełam cicho przy jednym drzewie i obserwowałam je. Tak śmiesznie tancząc nie znikały z ich twarzy uśmiechy. Po paru minutach muzyka ucichła a tańczące osoby zatrzymały się.  Wszystkie głowy odwrócone były w moim kierunku.
-Nie przerywajcie sobie! Nie zwracajcie na mnie uwagi!- powiedziałam cicho i spokojnie jednagże nie posłuchali mnie. Jakaś dziewczynka wzieła mnie za ręke i poprowadziła mnie ku całej grupie dziewczyn-Ale ja nie potrafię tańczyć! Jestem w tym kiepska!-dodałam a one się zaśmiały.
-Proszę się nie przejmowac, niech Wasza miłośc naśladuje nas. Lewa noga do boku a prawa do tyłu. Podskok i obrót. Potem wysoko ręce klask i łapiemy się za biodra potem lewa ręka i prawa wymachuje. I tak w kółko! Dasz sobię radę!
-No dobrze, spróbuję!-zaczełam żwawo wymachiwac nogami i podskakiwać. Moje kończyny wariowały jak nigdy wczesniej. Bawiłam sie na całego i teraz mogłam oderwac się od rzeczywistości zapominając o panującej w kraju wojnie.
                                                                            ~*~
Ktoś strzelił ze strzelby!
Muzyka ucichła, wszyscy zatrzymali się i stali bez ruchu. Nagle w bramy wioski wbiegł jakiś wysoki mężczyzna, który wywoływał głosno i wyraźnie lekarza
-GDZIE JEST LEKARZ????
-Został w swoim gabinecie!-odpowiedziała stojaca koło mnie kobieta. Miała ciemno różową sukienke a w jego koga był wpięty kwiat.-Cuz się stało?
-BYŁ WYPADEK1 GDZIE JEST DOKTOR??
-Już jestem, co się stało?-zawołał doktor ubrany w biały kilt-kto miał wypadek!
Mężczyzna stał jak skała. Nie ruszał się ani nic nie mówił. Zaraz za nim Dwuch innych mężczyzn niosło kogoś na noszach. Brunet wskazał na niego palcem!
-On-wduka, spojżałam na nosze i po jednej chwili zobaczyłam te duże zielone oczy co u Gavrina. Nie uwieżyłam w to. Podeszłam bliżej. Nagle zoriętowałam się że ta kobieta w różowej sukience żwawo podbiegła do niego i zaczeła płakac. Raczej nie wydawało by się że byli razem to musiała być jego matka.
-GAVRIN, synku co się stało?-zawołała kobieta.
-Nic mi nie jest mamo, tylko trochę oberwałem-powiedział szatyn wymuszając uśmiech. Był cały obity. Podeszłam jeszcze bliżej by zobaczyć co się stało. Stanełam jak wryta jego klatka piersiowa krwawiła.
-O Mój Boże...- powiedziałam na tyle głosno że usłyszała mnie ona i jej syn- Kkkttooo cii too zroobiiłł??
-Nie przejmuj się mną nic mi nie jest.
Dwaj mężczyźni zaprowadzili nosze do jego domu. Cały czas szłam z nim ramie w ramie trzymając jego dłoń w uścisku. Gdy dotarliśmy, lekarz kazał nam wyjsć.
Po dwudziestu minutach lekarz wyszedł i oznajmił że Gavrin chciał porozmawiał tylko ze mną. Z nikim innym!
Byłam lekko zmieszana i sflustrowana ale weszłam do środka. Niepewnie stawiałam kroki w pokoju w którym znajdował się Gavrin. Przyklękłam koło jego łóżka i złapałam go za ręke nie mając zamiaru jej wypuszczać.
-To nie tak miało być!-powiedziałam a z oka poleciała mi łza-To powinnam być ja a nie ty, ci cholerni południowcy nie zdają sobie z niczego sprawy! Z niczego!
-już nie płacz. Nie płacz, proszę!-żekł Gavrin tak cicho że wiedziałam co mam zrobić.  Nachyliłam się nad nim i delikatnie musnełam jego usta. Odwzajemnił go ale tym razem mocniej. Wiedziałam że przerodzi się w coś głębszego ale nie pozwoliłam mu na to i szybko oderwałam się od tego pocałunku. W moich oczach napłyneły łzy, chciałam wyjść ale moje serce kazało mi się  zatrzymać.
-Wiesz co jest najgorsze?-zapytałam a on pokiwał przecząco głową- To to że się kocha dwie osoby naraz, że nie wie się kogo ma wybrać.
-No i w czym problem?
-W tym że się zakochałam. Nie w Filipie a w tobie! Cholernie mi się podobasz... słyszysz?
-Jak, to? Ja sądziłem że...
-To źle sądziłeś!-uradowana podeszłam do niego i go mocno przytuliłam-chżanić zasady. Nie interesują mnie! Chce być z tobą! A ty?
Gavrin zastanowił się przez chwilę i westchną cięzko! Szybko zorientowałam się że nie może oddychać. Odsunełam się i spojrzałam w jego zielone oczy.
-ja również chcę z tobą być!
——————————————————
No w końcu coś dodałam... ale wiecie jak to jest. Nauka....
Ok już niedługo cierpliwie czekacjcie na notke poświęconą os. Będzie prawdziwa bomba!
Pozdrawiam Kriss:**

Obserwatorzy