Ten rozdział dedykuję pięciu wspaniałym kobietą które pokazały mi że, nie warto się poddawać
Dziękuje Sky V. Dziękuje Vici B-Lover. Dziękuje Eunice. I Dziękuje Natali.
DZIĘKUJE DZIEWCZYNY ZA WSZYSTKO :* DZIEWCZYNY, JESTEŚCIE KOCHANE!
Szliśmy wystarczająco długo aby zorientować się że przez te trzy dni marszu w stronę obozu frakcji północnej mogliśmy czegoś dowiedzieć o naszych obywatelach.
Okazało się że frakcja północna nie chcę obalenia monarchi jak w zwyczaju to ma frakcja południowa. Chce zniesienia wysokich podatkuów z którym mogliby żyć o wiele lepiej i spokojniej. Moje przypuszczenia okazały się słuszne! Gavrin był w ciężkiej sytuacji nie tylko miłosnej ale też rodzinnej. Powiedział mi że byłby w stanie zaryzykować i ukraść wszystkie potrzebne mu rzeczy. Załamało mnie słysząc to jakie ma o sobie mniemanie. Mówił tak o sobie źle że ja sama chciałam zrobić coś podobnego ja kradzież.
Dziękuje Sky V. Dziękuje Vici B-Lover. Dziękuje Eunice. I Dziękuje Natali.
DZIĘKUJE DZIEWCZYNY ZA WSZYSTKO :* DZIEWCZYNY, JESTEŚCIE KOCHANE!
Szliśmy wystarczająco długo aby zorientować się że przez te trzy dni marszu w stronę obozu frakcji północnej mogliśmy czegoś dowiedzieć o naszych obywatelach.
Okazało się że frakcja północna nie chcę obalenia monarchi jak w zwyczaju to ma frakcja południowa. Chce zniesienia wysokich podatkuów z którym mogliby żyć o wiele lepiej i spokojniej. Moje przypuszczenia okazały się słuszne! Gavrin był w ciężkiej sytuacji nie tylko miłosnej ale też rodzinnej. Powiedział mi że byłby w stanie zaryzykować i ukraść wszystkie potrzebne mu rzeczy. Załamało mnie słysząc to jakie ma o sobie mniemanie. Mówił tak o sobie źle że ja sama chciałam zrobić coś podobnego ja kradzież.
~*~
Brat Gavrina postanowił uprzedzić obóz o tym że ja mam zamiar ich odwiedzić więc, wyprzedził nas udając się na skróty przez dziczę ciemnego lasu jakim był Scáth Foraoise. Zanim jednak to zrobił poleciłam mu aby wzią ze sobą moich trzech gwardzistów. Odmawiał ale ja nalegałam. Po chwili zastanowienia zgodził się i znikł zanim powiedziałam ostatnie słowo.
Nastąpił wieczór, który wyglądał jak poprzednie dwie noce. Do obozu było dość sporo drogi więc mieliśmy postoje.
I znowu to samo.
I znowu to samo.
~*~
Gavrin dawał Filipowi radę jak porządnie rozwieść namiot a Filip sądził iż nie jest mu to potrzebne gdyż dobrze wie jak to się robi bo czytał o tym w książce.
I tak w kółko.
Gavrin dawał Filipowi radę jak porządnie rozwieść namiot a Filip sądził iż nie jest mu to potrzebne gdyż dobrze wie jak to się robi bo czytał o tym w książce.
I tak w kółko.
Co gorsze powodem do ich sprzeczki zawsze jestem ja. I jakby nie patrzeć męczy mnie ich to ciągłe gadanie.
-No ale jak to miejsca brak? Przecież nie moge spać pod gwiazdami?
-No przykro mi stary, widac nie dla ciebie takie miejsce!
-przeciez ona musi mieć gdzie spać, tak? Przeciez kamień nie posłuży jej za poduszke czy łużko...a...
-Stary ona nie jest gorylem, opanuj się!
Nie wytrzymałam napięcia ,zerwałam się na równe nogi,wziełam koc i położyłam się na miękkiej trawie. Chłopcy patrzyli się na mnie jak na idiotę ale ja musiałam to zrobić. Od prawie dwuch dni nie sypiam bo ci ciągle prawią niezłe monoligi na temat czy jestem bezpieczna,gdzie i z kim powinnam spać(ale osobno) czy tu będzie wygodnie czy nie. Każdy troszczył się o mnie chociaz ja o to nie prosiłam, więc wielkie dzięki za taką troskę, gdzie nie mam kompletnego wyboru!
~*~
Jes noc.
Ciemna i ponura. Mgła utrzymuje się tak od godziny,nagle słysze odgłosy.Odgłosy dosć mi znane.
To nie był Filip ani jeden z gwardzistów. Był to Gavrin.
-cśśśś... nie chciałem cię obudzić.- powiedział tak czule jak gdyby nic. Czasami wydawało mi się że znałam go o wiele wiele dłużej niz Filipa.Wydawało mi się że to jednak on mógł być moim wybawcą. W mojej głowie roiło się tyle myśli, czy on też mi się podoba,czy on może miał kogoś?
Wstałam z trawy i usiadłam na kamieniu obok. Przyjżałam mu się. Po mimo ciemności zauważyłam jego idealną ryse twarzy. Zarost był świeży i nie wiedząc czemu zaczełam na niego się gapić-Coś się stało?-jego słodki głos wyrwał mnie z moich myśli. Czy coś się stało? Ojjj tak! Stało się!
Zakochałam się!
-Nie nic się nie stało, poprostu pierwszy raz jestem poza pałacem... no może drugi!
-A kiedy był twój pierwszy raz?-zaśmiałam się-No co poważnie pytam!
-Kiedyś jak miałam dziesięć lat, mój świętej pamięci tato zabrał mnie na polowanie. -uroniłam jedną łze- pierwszy raz przekroczyłam próg zamku. Gdy byliśmy w środku lasu zgubiłam się i z tego co pamiętam uratował mnie jakiś chłopiec.
-Pamiętasz może więcej?
-Tak, pamiętam że był z wioski którą mój ojciec przekształcił na schronienie wojska. Pomógł mi. Miał brązowe włosy,cere tak śliczną ale to nic że ubłoconą. Pamiętam że przectawił mi się jako Sokół i nic poza tym. Bezpiecznie przeprowadził mnie przez las i na pożegnanie dał mi całusa. Chciałam mu podziękować ale poszedł za nim się zorientowałam.-Powiedziałam cicho- Ale wiesz... przypominasz mi go. Miał taki sam uśmiech co ty!
-Ja? Ja nie pamiętam bym kogoś uratował... no że chyba moją babcie jak potkneła się o kamyk-jednocześnie zaśmialiśmy się,może faktycznie to był on? Dziesięcioletni chłopiec z ubrudzonymi policzkami...może mi się tylko wydawało?-Poza tym nigdy nie miałem przezwiska "Sokół"
-No niech ci będzie, ale tylko mówię że mi go przypominasz!-rozesmialiśmy się w nieboskłony. Faktycznie przypominał mi on tego chłopca, ale niestety on wszystkiemu zaprzecza!
Ale wiem że kłamie!
~*~
Noc mineła spokojniej niż przypuszczałam.Obudziłam się -odziwo-wtulona w Gavrina. Nie wiedząc czemu tam się znalazłam, delikatnie wysunełam się z jego objęć. Stanełam na wpros namiotu i zobaczyłam nie śpiącego już gwardzisty. Uznałam że nie będe mu przerywać i poszłam do namiotu Filipa. Leżał tam tak słodko że nie miałam serca go budzić.
Wyszłam cicho z namiotu i znowu ujżałam gwardziste. Tym razem stał i cały czas wymieżał na mnie wzrok!
-Napatrzyłeś się już na mnie?-rzekłam a on zrobił mine jakby został przyłapany na gorącym uczynku-wiem że jestem piękna, ale no bez przesady! Proszę sobie znaleść inne zajęcie!
Gwardzista kiwną głową i wszedł do swojego namiotu.
Spojżałam na Gavrina,tak słodko spał.
Nie obudziłam go, wycofałam się o krok do tyłu i TRZASK .
Depnełam na gałązke. Gavrin obudził się czego nie chciałam żeby zrobił. Popatrzył się na mnie i gestem reki wskazał na kamień koło niego leżący.
-Dobrze spałaś?-zapytał a ja tylko pokiwałam głową. Siedziałam tak przez dłuższą chwilę. Nie mogłam oprzeć się jemu oczą. Mają taki blask jak dzienne światło.
~*~
Po godzinie szliśmy już ku kierunkowi gdzie znajdował się obóz. Ja Gavrin, Filip i trzech gwardzistów wlokło się tak powoli że nawet ślimak był wstanie nas dogonić.
-Alez piękny poranek-powiedziałam, wciągając powietrze nosem- ahhhh... mogłam częściej wychodzić z pałacu. Tu jest cudownie!
-Zależy z jakiej strony na to popatrzysz! Jeżeli nie wliczać ciągłych bójek , życia na bagnistych terenach, ciągłe choroby, brak higieny... to całkiem możliwe jest że tutaj jest pięknie!
-Filip, ty pesimisto!-Zawołał Gavrin.-Nie możesz się z tym pogodzić? Co?
-Z czym pogodzić? Z tym że pałac został przejęty? Ojciec Angieliny niezyje a matka została porwana? Czy może syf,kiła i mogiła? Smród i ubóstwo? To to że gnijemy tutaj jak robaki?
-Wypraszam sobie!-Wrzasną Gavrin!-Wychowałem się tutaj,to mój dom! A to nie moja wina że twoji rodzice wychowali cię na oschłego pesymiste co tylko mysli o sobie. Nie pomyślałeś czasami o Angie? Jak ona się czuje? Filip... ogarnij się w końcu i przestań pleśc trzy po trzy...
Znowu poczułam się dziwnie, tak samo jak minionego popołudnia. Nie potrzebowałam niańki, która mi mówi że wszystko co kreci się w okół mnie jest złe!
Słysząc słowa Filipa moje uczucia zostały zranione.Fakt. Był pesymistą ale odrazu nie musiał aż tak syczeć na Gavrina. Od kąd go poznał wydaje się być zazdrosny... o mnie. O mnie i moje uczucia względem jego. Pokazywał w ten sposób że nie zdąbędzie mnie tak łatwo.
Chłopaki dalej by się kłucili gdyby nie dzwięk który nie brzmiał zbyt dobrze. Po chwili zorientowałam się że za krzakami coś albo ktoś sie poruszał!
________________________________________________________________________________
I tak przectawiam państwu moje kolejne wypociny, chciałabym dodać że zmieniłam szablon bloga. Jak widzicie, teraz gustuję w kolorach czerni i brązu. Od dziś będe dodawać jakieś gify lub zdjęcia które będą nawiązywać do opowiadania. Powyzszy gif nawiązuje do spłoszonych ptaków przez tajemniczy dzwięk ,który Angie usłyszała za krzakami! Będe też dedykowała opowiadania moim znajomym, lub wam. Myślę że zmiany się podobają? No to a tylę i przepraszam za późną pore dodania rozdziału, korciło mnie!
Pozdrawiam
Kriss :*
-Nie nic się nie stało, poprostu pierwszy raz jestem poza pałacem... no może drugi!
-A kiedy był twój pierwszy raz?-zaśmiałam się-No co poważnie pytam!
-Kiedyś jak miałam dziesięć lat, mój świętej pamięci tato zabrał mnie na polowanie. -uroniłam jedną łze- pierwszy raz przekroczyłam próg zamku. Gdy byliśmy w środku lasu zgubiłam się i z tego co pamiętam uratował mnie jakiś chłopiec.
-Pamiętasz może więcej?
-Tak, pamiętam że był z wioski którą mój ojciec przekształcił na schronienie wojska. Pomógł mi. Miał brązowe włosy,cere tak śliczną ale to nic że ubłoconą. Pamiętam że przectawił mi się jako Sokół i nic poza tym. Bezpiecznie przeprowadził mnie przez las i na pożegnanie dał mi całusa. Chciałam mu podziękować ale poszedł za nim się zorientowałam.-Powiedziałam cicho- Ale wiesz... przypominasz mi go. Miał taki sam uśmiech co ty!
-Ja? Ja nie pamiętam bym kogoś uratował... no że chyba moją babcie jak potkneła się o kamyk-jednocześnie zaśmialiśmy się,może faktycznie to był on? Dziesięcioletni chłopiec z ubrudzonymi policzkami...może mi się tylko wydawało?-Poza tym nigdy nie miałem przezwiska "Sokół"
-No niech ci będzie, ale tylko mówię że mi go przypominasz!-rozesmialiśmy się w nieboskłony. Faktycznie przypominał mi on tego chłopca, ale niestety on wszystkiemu zaprzecza!
Ale wiem że kłamie!
~*~
Noc mineła spokojniej niż przypuszczałam.Obudziłam się -odziwo-wtulona w Gavrina. Nie wiedząc czemu tam się znalazłam, delikatnie wysunełam się z jego objęć. Stanełam na wpros namiotu i zobaczyłam nie śpiącego już gwardzisty. Uznałam że nie będe mu przerywać i poszłam do namiotu Filipa. Leżał tam tak słodko że nie miałam serca go budzić.
Wyszłam cicho z namiotu i znowu ujżałam gwardziste. Tym razem stał i cały czas wymieżał na mnie wzrok!
-Napatrzyłeś się już na mnie?-rzekłam a on zrobił mine jakby został przyłapany na gorącym uczynku-wiem że jestem piękna, ale no bez przesady! Proszę sobie znaleść inne zajęcie!
Gwardzista kiwną głową i wszedł do swojego namiotu.
Spojżałam na Gavrina,tak słodko spał.
Nie obudziłam go, wycofałam się o krok do tyłu i TRZASK .
Depnełam na gałązke. Gavrin obudził się czego nie chciałam żeby zrobił. Popatrzył się na mnie i gestem reki wskazał na kamień koło niego leżący.
-Dobrze spałaś?-zapytał a ja tylko pokiwałam głową. Siedziałam tak przez dłuższą chwilę. Nie mogłam oprzeć się jemu oczą. Mają taki blask jak dzienne światło.
~*~
Po godzinie szliśmy już ku kierunkowi gdzie znajdował się obóz. Ja Gavrin, Filip i trzech gwardzistów wlokło się tak powoli że nawet ślimak był wstanie nas dogonić.
-Alez piękny poranek-powiedziałam, wciągając powietrze nosem- ahhhh... mogłam częściej wychodzić z pałacu. Tu jest cudownie!
-Zależy z jakiej strony na to popatrzysz! Jeżeli nie wliczać ciągłych bójek , życia na bagnistych terenach, ciągłe choroby, brak higieny... to całkiem możliwe jest że tutaj jest pięknie!
-Filip, ty pesimisto!-Zawołał Gavrin.-Nie możesz się z tym pogodzić? Co?
-Z czym pogodzić? Z tym że pałac został przejęty? Ojciec Angieliny niezyje a matka została porwana? Czy może syf,kiła i mogiła? Smród i ubóstwo? To to że gnijemy tutaj jak robaki?
-Wypraszam sobie!-Wrzasną Gavrin!-Wychowałem się tutaj,to mój dom! A to nie moja wina że twoji rodzice wychowali cię na oschłego pesymiste co tylko mysli o sobie. Nie pomyślałeś czasami o Angie? Jak ona się czuje? Filip... ogarnij się w końcu i przestań pleśc trzy po trzy...
Znowu poczułam się dziwnie, tak samo jak minionego popołudnia. Nie potrzebowałam niańki, która mi mówi że wszystko co kreci się w okół mnie jest złe!
Słysząc słowa Filipa moje uczucia zostały zranione.Fakt. Był pesymistą ale odrazu nie musiał aż tak syczeć na Gavrina. Od kąd go poznał wydaje się być zazdrosny... o mnie. O mnie i moje uczucia względem jego. Pokazywał w ten sposób że nie zdąbędzie mnie tak łatwo.
Chłopaki dalej by się kłucili gdyby nie dzwięk który nie brzmiał zbyt dobrze. Po chwili zorientowałam się że za krzakami coś albo ktoś sie poruszał!
________________________________________________________________________________
I tak przectawiam państwu moje kolejne wypociny, chciałabym dodać że zmieniłam szablon bloga. Jak widzicie, teraz gustuję w kolorach czerni i brązu. Od dziś będe dodawać jakieś gify lub zdjęcia które będą nawiązywać do opowiadania. Powyzszy gif nawiązuje do spłoszonych ptaków przez tajemniczy dzwięk ,który Angie usłyszała za krzakami! Będe też dedykowała opowiadania moim znajomym, lub wam. Myślę że zmiany się podobają? No to a tylę i przepraszam za późną pore dodania rozdziału, korciło mnie!
Pozdrawiam
Kriss :*

Dziękuję za dedykację <3
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny <33
Filip i Gavrin ciągle się kłócą XD
Ciekawe co jest w tych krzakach!!!!!
Czekam na next <33333
Pozdrawiam i besos <333
Fajnie że ci się podoba :)
UsuńDziękuję za dedykację !! Przepraszam, że dopiero teraz, ale nie widziałam świata poza książką którą teraz czytam ^^ Przyjmij moje przeprosiny <3
OdpowiedzUsuńA teraz... KOBIETO ZAKOCHAŁAM SIĘ! NA SERIO !! bŁAGAM CIĘ! pISZ, BO CHYBA ZWARIUJĘ
Love, Eunika
Cudowny rozdział.!
OdpowiedzUsuńUuu Filip zazdrosny.
Ciekawa jest, co jest w tych krzakach.
Pisz szybko next'a ;***
Już prawie jest tylko muszę go poprawić i nieco trochę wydłużyć!
Usuń