-Witaj synu!
-Wasza Wysokość...ojcze!-Powiedzia ł książe kiedy to witał się ze swoim i moim ojcem.-Już nie mogę doczekac się balu.
-Ja również mój synu, Julianie jestem poprostu zaskoczony tą wizytą tutaj!
-Cieszę się wam podoba! Naprawdę się ciesze!
-kiedy poznam waszą, córkę?
-Myślę że niebawem powinna się tutaj zjawić.
Po pewnym czasie odeszłam od tej framugi i czym prędzej udałam się w kierunku mojej komnaty, gdy już byłam u celu chwiciłam za klamkę i weszłam do środka. Nie mineło dziesięć minut a do mojego pokoju bez pytania wszedł jeden ze strażników.
-Wasza miłosc wybaczy... ale jest Pani proszona na bal.
-To już czas?
-Owszem! Proszę za mną!
Poszłam za Gwardzistą. Mineliśmy wchodni korytaż na którym aktuanie była zmiana wartowników. Ukłoneli nam sie nisko gdy przechodziliśmy obok nich.
Wschodni korytaż mieścił osiem duzych komnat gdzie nie wolno było mi tam chodzić ale co jedyne co mi było wolno to wchodzić na taras pałacowy i bibliotekę którą tak uwielbiałam a nocami lubiałam się wpatrywać w gwiazdy.
Gdy doszlismy do dzrzwi za którymi odbywał się bal, oddźwierny stukną swoją trzy razy o podłoge i wymówił moje pełne imie i nazwisko, drzwi otworzyły się a cała sala ucichła. Czułam na sobie tysiące par oczu.
Zchodziłam powoli ze schodów w dół i próbowałam się nie zkompromitować i gdybym faktycznie upadła juz leżałabym w szpitalu, jednagże byłam przetrzymywana bezpiecznie w czyiś ramionach. Tym kimś był Książe Filip. Szczeże się do mnie uśmiechną a ja odwzajemniłam go.
-nic ci nie jest?-zapytał czule
-nie, nic! Jestem cała, dziękuje! -Rzekłam- jestem Angielina, a ty jesteś?-Udawałm głupią żeby przypadkiem nie wyjśc na podsłuchiwacza.
-Jestem książe Filip ale jednaże chyba z kąś Panienkę znam! Czy dzisiaj przypadkiem na schodach? za framugą?
-z kąd ty wiesz... przecież...jak?
Niedowieżałam z kąd Filip mógł wiedzieć że wtedy ukrywałam się za framugą? Jakim cudem?
-Następnym razem, nie wychylaj tak głowy! Co było tak ciekawego w tej rozmowie?
-Nic poprostu chciałam cię zobaczyć. Ni wielkiego!
-Rozumiem... więc zapraszam cię ze mną d rozmowy z moim ojcem i mamą! Chcą cię bliżej poznać!
-No dobrze.
Filip wzią mnie za ręke i zkierowiśmy się w strone oich i jego rozdziców. Chciałam dowiedzieć się czegoś o nim. Co lubi robić, co lbi jeść. Poprostu chciałabym wpisac się w jego historie.
~*~
Mama Filipa była pełna radosci i usmiechu. Czasami fajnie było z nią o jej synu pogadać. Królowa Anabella jest jakby odbiciem lustrzanym mojej mamy a natomiast ojciec Filipa-król Edgart cały czas miał na twarzy wymuszony usmiech który tak bardzo tłumił w złości. Niepewnie podał mi dłoń i uścisną tak mocno że poczułam go aż w nogach.
-"nie przejmój się moim ojcem, nie jesteś poprostu w jego typie!" -szepną mi do ucha Filip.
-Wasze Wysokości wybaczą mi na sekunde-oznajmiłam i udałam się w głąb sali.
~ *~
Miło mi było spotkać tylu nowych i starych twarzy. Wśród gości zauważyłam naszych premierów, francuską królową czy nawet księcia hiszpańskiego z żoną i dwoma synami!
Raczej każdy przybył by mnie zbaczyć ale, co we mnie jest takiego że chcieli mnie zobaczyć.
-Proszę,proszę!Kogo my tutaj mamy?
-Sarena? No niemożliwe!To ty?
-A niby kto? Angielina, wyglądasz bajecznie!
-Dziękuje, wzajemnie.
Serena to moja znajoma, jej rodzice kiedys popadli w dłóg i musieli pracować dla nas. Jej ojciec jest doradcą mojego ojca a jej matka jest pokojówką z którą mam nikły kontakt!
Pochodzi z Norwegi i gdyby jedno oko zmknąć a drugie przymknąc to da się to zauważyć. Jej długie bląd włosy i błękintne jak ocean oczy są tak bajeczne że przez nie zdradza swoją tożsamość.
Jej sukienka jest koloru czerwonego o razistym cieniu! Moją uwagę przyciągną znak na szyji którego nigdy nie widziałam bo nie miała. Mianowicie była to czarna róża... dziwne bo, kiedyś widziałam ten znak. Tylko z kąd?
Mniejsza o to!
Pół godziny później , po skończonej rozmowie z Saraną poszłam w głąb sali. Nagle ktoś łapie mnie za lewe ramie i zmuszą abym się obruciła.
-Wasza Wyskość wybaczy-odezwał się gwardzista-Ale król prosi aby panienka opuściła już bal...
-Słucham?
-Doszły-zaczą drugi strażnik- Króla słuchy że w pałacu na przyjęciu grasują alianci!
-Jakim cudem?
-Tego nie wiemy ale wiemy że musimy dotrzymać obietnicy założonej Królowi
-Jakiej obietnicy?
-Że...- wartownik nie zdążył powiedzieć słowa dyż oberwał kulką w głowe!
Teraz zaczeło się piekło, alianci mordowali i więzili jeżeli było to możliwe. Zanim się nie obejżałam byłam już w bezpiecznej części zamku. Ochroniaże na tyle ile mogli chronili mnie.
-WASZA WYSOKOŚĆ PROSZE UCIEKAĆ!
-A co z moim ojcem?
-Nieżyje, pańska matka ukrywa się w bunkże. Proszę uciekać!
-A Filip?
-Angielina żyjesz?
-Filip-W tym momencie rzuciłam się mu na szyje. On widocznie się tym nieprzejmował.
CDN...
Wiem że taki od czapy ale lepszego nie mogłam wymyśleć
Pozdrwaiam
Kriss :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie żyje :(
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział. Ile będzie części?
Czekam z niecierpliwością na kolejce rozdziały.
będą 3 części, a zmarł dlatego że zabił go jeden z rebeliantów
UsuńWOW!!!!
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział !!!!!!
Historia oryginalna i niespotykana :)))))
Bardzo mnie zaciekawiła :))))
Czekam na next <3
27 year-old Database Administrator II Abdul Doppler, hailing from Happy Valley-Goose Bay enjoys watching movies like Bright Leaves and Glassblowing. Took a trip to Strasbourg – Grande île and drives a Duesenberg Model SJ Convertible Coupe. Polecane do czytania
OdpowiedzUsuń