czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 2 cz. 2


UWAGA:Proszę przeczytać notkę pod rozdziałem, jest ona bardzo pilna!


Cała sala zaczeła krzyczeć i nim się obejżałam rebelianci już zajeli cały zamek. Gwardziści szybko zostali pojmani, widziałam to widziałam ich miny ich spojżenia-Wasza Wysokość, czas ruszać- usłyszałam głos ochroniaży. Szybko wyjełam swój notes, papierki, dokumenty,pióro i inne rzeczy i uciekłam razem z innymi osobami.
Przeszliśmy przez wchodni korytaż kierując się na frontowy plac z tyłu zamku by wejść do tajnego pomieszczenia, które prowadzi do lasu.
-Proszę się niczym nie przejmować. Niech księżniczka ucieknie z resztą osób w głąb lasu. Radziłbym się tam ukryć i zaczekac aż im się znudzi szukanie Pani.
-Tak jest- odżekłam i czym prędzej uciekliśmy od zamku. Korytaż nie był długi, był wystarczająco dobry by uciec jak najdalej. Po dzwudziestu minutach wydostalismy sie z zacuchniętego pomieszczenia i wreszcie mogliśmy odetchnąś świeżym powietrzem.
-a gdzie reszta?-zawołał Filip-gdzie się podziali?
-poszli po prowiant i wodę, która jest schowana w bunkrach. Zaraz powinni być.
-Czy ktoś wie co dzieje się z moją mamą?
Stanełam jak wryta kiedy zobaczyłam pobladłe miny na twarzach sześciu mężczyzn. Zrozumiałam że nie jest dobrze że we mnie nadzieja.
Prawie od miesiąca pałacowi gwardziści odpychali altak rebeliantów i zawsze po połowie bitwy wycofywali się z pola bitwy. Teraz zrozumiałam jak cenne były te lekcje polityki, lekcjie obrony pałacu. Rebelianci od miesiąca szykowali sie na wielki atak. Z góry było to zaplanowane.
                                                                               ~*~
Idąc tak przez las rozmyslałam nad swoim losem. Tato nieżyje, mama jest gdzieś w niewoli a mój lud teraz służyć będzie najpodlejszemu typowi w całej Irlandi- Sinead Sweeney- mój kraj a tak haniebnie potraktowany.
Z mysli wyrwał mnie łomot gałęzi gdzie po sekundzie znalałam się w wiszącej pułapce.
Zza krzaków wyłoniły się dwie osoby smiejąc się pod nosem.
-No no no... kogo my tutaj mamy... sześc dzielnych wojów i jedną samotna księżniczke.
-Nie bądz taki hop do przodu... nie jestem zabawką do poniżania!
-O proszę, proszę, proszę! Mondrala się znalazła!
-Hmmm-obrażona odwróciłam swój wzrok w drugą strone. Po pewnej chwili nie mogłam się na nich nie gapić i znowu spojżałam na nich. Jeden z nich był wysoki ,bardzo umięśniony i wbrew pozorom bardzo pewny siebie. Na sobie miał czarna koszule i spodnie dżinsowe. Na nogach miał typowe trepy o koloze zgniłej zieleni. A drugi natomiast, no cuż jego oczy błysały się zielenią... był równiez wysoki ale szczuplejszy od tego pierwszego. Jego zielona koszula i czarne dżinsowe spodnie dodawały mu majestatycznosci. On natomiast miał zwykłe trampki już trochę schodzone. Nigdy nie widziałam takiego stylu ubioru. Na ogół otoczona byłam drogimi haftami, materiałami i garniturami. Nigdy nie widziałam czegoś podobnego!
Nagle zauważyłam jak ten pierwszy zamieza coś zrobić i podchodzi do drzewa a w ręku miał nuż
-C..c..co... ty robisz? -zapytałam a obaj się uśmiechneli! Siatka zleciała w dół a razem z nią my!
Obydwaj zaczeli się śmiac!
-To było takie śmieszne???- zapytałam a oni tylko westchneli, Filip i gwardziści już szykowali się aby ich zaatakować, na szczęście szybko zaaregowałam i ich powstrzymałam- "Ja to załatwie"- szepnełam a oni pokiwali głowami. Próbowałam udawać twardą i pokazać że arystokracja też umie się bronić.- Po pierwsze, zmieńcie te uśmieszki z tważy. Po drugie, kim wy w ogóle jesteście. A po trzecie i ostatnie, co was tak bawi?
-Po pierwsze, możemy zmienić te usmieszki ale nie chcemy. Po drugie jesteśmy z frakcji północnej . A po trzecie i ostatnie śmiejemy sie z ciebie. Czy to takie dziwne?
-Bardzo! Kim jesteście?
-Jeżeli to księżniczke uspokoji-powiedział żartobliwie Jeden z nich- Nazywam się Gavrin, Wasza Miłość... a to jest Devin mój brat. Miło poznać!
-Jestem Angielina... a to są Rhyan,Ailin,Conor,Sloan,Erin i Filip...
-Łał, cała obstawa dla tej jednej damy? Czyżby wycieczka po lesie?
Spojżałam na nich, westchnełam ciężko i ruszyłam ku przed siebie! Za sobą usłyszałam ciężkie kroki, był to Gavrin. Złapał mnie za nadgarstek.
-Gdzie ty leziesz?
-Daleko przed siebie!
Wyrwałam się z jego uścisku i szłam dalej. Gwardziści i Filip ruszyli za mną, za nim się nie obejżałam przede mną stał ponownie Gavrin.
-Słuchaj, czy ty na serio jesteś księżniczką?
-Tak! Jestem! A tobie nic do tego!
-Wiem ze mogę przez to zaryzykować życiem, ale co tam! Raz się żyje... ale chce wiedzieć czy ty byłaś kiedyś poza pałacem, czy trzymałaś broń w ręku czy z niej strzelałaś, czy umiesz się bronić. Słyszałem że frakcja południowa zaatakowała pałac i że któryś z nich zabił króla a drudzy uwięzili królową i ze księzniczka zdąyła uciec. Czy tak jest?
Na chwile sie zatrzymałam i popatrzyłam się mu w oczy. Wybuchła we mnie złość, złość której nigdy nie czułam. Jakaś obca osoba wspomniała o zmarłym tacie o uwięzionej mamie o tym ze południowcy zajeli mój dom. Teraz juz nie było litości!
-Posłuchaj, jeżeli chcesz przeżyć to nigdy nie mów o mojim zmarłym ojcu, uwięzionej mamie ani o przejętym pałacu ani o nowych władzach... jeżeli ci życie miłe nigdy ale to NIGDY  masz o tym nie wspominać. Czy to jest mój drogi jasne?
-J...j...j...jak s...s..s...słońce!!!
Skończyłam wymachiwać palcem w jego kierunku i zwruciłam się ku moich ludzi
-Panowie, to do kąd teraz?
-Myślę że na północ. A wy panowie?
-Najlepiej...-wtrącił się Devin... to będzie jak my wam pomożemy.
-Nicy czemu...-dodał Filip- mamy wam zaufać?
-Po pierwsze, bo tak, Po drugie my znamy się na tych lasach a po trzecie wiemy jak w tych stronach walczyć. Jak zauważyliście mamy inny styl trzymania miecz czy szably czy broni palnej w ręku!
-To ma być wymówka?-Odpowiedział pewny siebie Filip.
-Zgoda!
-Co?-zawoła Filip- Jak możesz mu zaufać, jak możesz zaufać im obydwu?
-Jakoś mogę. Tak samo jak ty mnie! Panowie prowadzcie i najlepiej by było jak byście coś opoiedzieli więcej o frakcji północnej...-Powiedziałam i ruszyłam za dwoma nowymi kolegami. Przez chwile spoglądałam na Filipa i widziałam że był zły,widziałam ze był zazdrosny...
Ciekawie się zapowiada.
Witaj Nowa Przygodo!
                                                                               ~*~
Itak się oto kończy cz 2 rozdziału 2. Cz. 3 zapowiedziana jest na niedziele późnym wieczorem. Mówiąc późnym mam na myśli godzina 22-23.
Teraz bardziej istotne rzeczy. Mianowicie chodzi mi o Konkurs na os (one shota) który organizuję z http://leonetta-love-forever.blogspot.com/ . Polega na napisaniu krótkiej historyjki, oczywiście tematyka Violetta i dowolne łączenie par. W razie jakiś pytań piszcie do mnie na gg. nr: 50613159 lub ask . Jutro może koleżanka doda posta i więcej wyjaśni.
Pamiętajcie że wasze prace przysyłajcie na mejla mojego lub Eweliny mejla także, serdecznie zapraszam do wzięcia udziału :)
Pozdrawiam i całuje
Kriss :*

2 komentarze:

  1. Cudowna część <3333
    Czekam na cd. ;)
    Może wezmę udział w konkursie :)
    Na 100% to nie Jestem pewna XD
    Zobaczę ile będę miała czasu w weekend :)
    Pozdrawiam <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana nie śpiesz się, masz na to prewie cały miesiąc :)

      Usuń

Obserwatorzy