niedziela, 26 października 2014

Rozdział 1

Bitwa się zaczeła.
-Chrońcie księżniczke-zawołał któryś z gwardzistów-Chrońcie Kryształów.WASZA WYSOKOŚĆ! SCHOWAJ SIĘ!
Tym razem napad był kródki ale po mimo grozy która wisiała w powietrzu zrobiłam tak jak mi kazano. Ja, Vera i Mica ukryłyśmy się za najbliższą skałą.
-Może im pomożemy?-zawołała Vera,już znudzona tą walką-Przecież TYLKO pomożemy-Jej wzrok utkwił na moim, nie zniosłam tego więc jak najszybciej odwróciłam go w inną strone.
Wziełam głęboki wdech i:
-Świetny pomysł!-Wtąciłam się. W moim głosie brzmiała powaga-Może jeszcze oddamy im kryształy?Myślmy racjonalnie!
-Przestań! Przecież oni nie dają sobie rady!-Dodała Mica
-No właśnie... Co nam szkodzi?
- Dużo... poza tym, wpakowałybyśmy się w poważne kłopoty!-Miałam już uledz na prośbę dziewczynom i zgodzić się na urzycie kryształów ale nie zdążyłam mrugnąc powiekami a już słyszałam wiwaty i okrzyki radości, więc wychyliłam lekko głowe i zobaczyłam  naszych cieszących się z wygranej . Podniosłam  wyżej głowe i z wymalowanym uśmiechem na twarzy dodałam - No dziewczyny... widać że nie dla nas takie walki.
-Z kąd... wiedziałaś? Co tym razem zrobiłaś?
-A to ja wam nie mówiłam? Mój tato zainwestował w wojsko... To tylko sto dwadzieścia żołnieży więcej plus obozy szkoleniowe poza krajem :)
-No i po zabawie- dodała Mica, widocznie zmieszana tą sytułacją- Świat gorszego niż ten momentu nie widział...
-WASZA WYSOKOŚĆ-zawołał porucznik gwardi-CZY WASZEJ WYSOKOŚCI NIC NIE JEST?
-Narazie nic, jak pan będzie się tak ciągle się drzeć to napewno ogłuchnę!
-Pański ojciec już się dowiedział i chce żeby Panienka wytłumaczyła się ...
-Mój ojciec nic nie widział i nic nie słyszał, a panu panie poruczniku radziłabym zainwestować w zatyczki do uszu. Gdy pan ciągnie za spust spluwy prosze je zakładać. To jest mój rozkaz, jeżeli król powie że nie wolno to proszę do ignorować. Ja się tym zajmę!
-TAK JEST... wasza wysokość!
                                                                             ~*~
-Ilu ich było?-zapytał się mój ojciec następnego dnia rano przy śniadaniu.
- Dwudziestu, sir! Co gorsza byli bardziej uzbrojeni.-Z kąd mieli nową BROŃ- ojciec walną dłonią o stół aż jedzenie podskoczyło.Widocznie nie posiadał się ze szczęścia-A ty, co o tym sądzisz córko?
Przełknełam jedzenie
-Myślę że musieli je splądrować!
-Hmmm...-mój ojciec porządnie się zastanowił-Odchądząc od tematu. Jak tam kandydaci na męża?
Zatkało mnie od środka
-Nie...nie chcę jeszcze się żenić!
Wkurzona wyszłam z jadalni nie zwracając uwagi na protokół. Zmęczona ciągłymi pytaniami ojca położyłam się u siebie w łóżku, myśląc jak kiedyś będzie wyglądała moja przeszłość.
                                                                               ~*~
Był wieczór. Postanowiłam go spędzić tylko i wyłącznie sama. Wiedziałam że kiedyś będe musiał się żenić ale jeszcze nie teraz. Ile ja mam lat? Ile jeszcze razy będe przerabiać z ojcem że jes za wcześnie.
Moje myśli przerwało pukanie. Chciałam już łapać za klamke ale drzwi same się otworzyły i bez pytania do mojego pokoju wszedł mój ojciec.
-Tak nie może być!
-Pyta się o wejście! Wiesz. Czego chcesz?
-Mam dość! Ciągle zwlekasz z tym ślubem.Tak nie może być!
-Mam siedemnaście lat! Tato! Nikt normalny nie bierze w tym wieku ślubu... no ty jesteś wyjątkiem!-powiedziałam niepewnie- poza tym nie chcę się żenić z przymusu! Ja nie jestem tobą a ty nie jesteś mną! Musisz to w końcu zrozumieć, tato!
-To jest twój obowiązek-powiedział spokojnie mój tato- musisz wiedzieć że musisz spłodzić następce...
-Oczywiście wiem, ale to jak dla mnie za wcześnie!
Tato głęboko westchną!
-Myślałem... że jesteś taka jak ja. Że zwasze zdecydowana i stanowcza ale teraz wiem że jesteś uparta zupełnie jak twoja mama.
-Tato... wiesz że cię kocham.
-Wiem skarbie... jutro przyjeżdza król Rudolf z synem Filipem. Król jest moim wieloletnim znajomym, jego syn jest od ciebie o rok starszy. Prosiłbym cię zebyś...-mój tato urwał zdanie- go chociaż poznała
-Obiecuje że się postaram.
-No dobrze, już ci nie przeszkadzam. Dobranoc.
Mój tato wyszedł z pokoju i teraz już mogłam iść spać
                                                                              ~*~
Nazajutrz musiałam wczesnie wstać, gdyż dzisiaj na bal specjalnie przyjechał krół z synem z północy. Mam nadzieję że nie będe zmuszona za niego wyjść. Najpier go poznam a potem zobaczy się co będzie dalej. Dwadzieścia minut wczesniej wpadła do mnie Vera i Mica aby poplotkować. Przy okazji pokazałam im moją sukienkę.
Jest długa,lekka i kioloru łososiowego. Jej trzy czwarte rękawy zostały uszyte z białej koronki. Jest niesamowita. Pokojówki naprawdę się postarały! OCH!
Wciągnełam powietrze i je wypuściłam oglądając się w lustrze aby mieć pewnosć że wszystko jest dobrze i ze nie popełnie błędu.
Ostatni rzut oka na zegarek i dwadzieścia minut do przyjazdu monarchi z północy. Założyłam buty na małym obcasie i trzask drzwi.
                                                                            ~*~
-Więc, to jest pałac w którym się wychowywałeś.-powiedział facet z kozią bródką do mojego taty a ja nadsłuchiwałam tej całej rozmowy za jednej z filar-Bracie. Jak to jest możliwe że się zgodziła?
-Rudolfie, ile razy mam ci mówić żebyś mnie tak nie nazywał-powiedział mój tato- Poza tym obiecała że go pozna, nie bądz aż taki pewny!
-No dobrze-najwidoczniej to był król Rudolf i  najwidoczniej maży żeby jego syn orzenił się ze mną- Nie to miałem na myśli.
Już chciałam wyjś z ukrycia ale zauważyłam wyłaniającą się postać o bujnie bajecznej fryzuże i zębach wyszczeżonych w moim kierunku.
Miał ubrany na sobie garnitur o kolorze czarnym jak smoła. Był bardzo pewny siebie. Nie ukryje że moja twarz nabrała szczęścia.
Zakochałam się.
__________________________________________________________________________________
Witam was, to nowe opowiadanie które mam nadzieję przeczytaćie. Prosiłabym o kometarze i odwiedziny. Chcecie Next? Niema sprawy.
Pozdrawiam
Kriss :*

2 komentarze:

  1. Kochana genialny rozdział <333
    Masz ogromny talent ♥
    Zakochała się, ale cudownie <333
    Monia ♥

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy