poniedziałek, 27 października 2014

ONE SHOT "Miłość Nie Rdzewieje"

Miną miesiąc.
Miną, ale od czego?
Ja i Filip już od dłuższego czasu znamy się. Jest dobrym przyjacielem. Praktycznie gdy ma czas przychodzi do mnie. I teraz też tak jest. Filip odwiedził mnie i nawet nie musiałam wiedzieć że to on gdyż z dala czułam jego perfumy.
-Oooo...-Jego zdumienie było wielkie, jak zobaczył mnie owiniętą w ręcznik na ciele i głowie-Może włożysz przynajmniej szlafrok, co?
-Oczywiscie że tak!-Poszłam do łazienki po wymienioną wyżej rzecz i wróciłam-Możesz już się odwrócić. Wasza Wysokość.
-Nie wiedziałem że jesteś zajęta.
-Nie przeszkadzasz. Co się stało?
-Myślałem że, wyjdziesz ze mną na spacer!
-Uwież że bym chciała-Jego twarz pobladła.-Mam sterte papierków do wypełnienia-wskazałam palcem na sterte kartek na moim biórku. -Przykro mi... możemy porozmawiać. Jak chcesz.
-Jak to jest.... Jak się w kimś zakochasz?
-Hm...-oparłam się o kant biórka i popatrzyłam się w strone Filipa-... ma się odczucie latania i nie tylko a czemu pytasz? Zakochałeś się?
Pamiętam jak przyżekliśmy sobie że zostaniemy tylko znajomymi i nic więcej i nie sądziłam że po tym kródkim czasie znajdzie sobię kogoś, kto zajmie moje miejsce w jego sercu.
-Owszem. I szaleję za nią.
-Gratulację, a kto to?-Powiedziałam- Znam ją?
Filip podszedł do mnie i wzią moje ręce i spojżał na mnie błagalnym tonem żebym i ja zrobiła to samo.
-Czasami...-zaczą ale urwał, Bał się widocznie mojej reakcji ale naległam żeby dokończył.-... człowiek coś przyżeknie, lecz chce to odwrócić i tak jest ze mną! Angelino! Nie wytrzymam tego... ja zakochałem się w tobie! Szaleję za tobą! Moje serce kołocze się coraz to szybciej gdy cię widzę. Proszę....-zająkał- Powiedz że czujesz to samo!.....
-Jaaa... jaaa...
Nagle nasze usta znalazły się blizej pocaunku. Zamieżałam cos z tym zrobić lecz nie mogłam,nie potrafiłam, nie umiałam oprzeć się jego pocałunków. W końcu oderwał mnie od zaświatów i przestalismy się całować
-Jestem głupi! Jak ja mogłem sądzić ze tak urocza i sliczna dziewczyna zechce mnie!-Zmieszany tą całą sytuacją usiadł na łóżku opierając ręce o kolana, chowając głowe w dłonie.- Dlaczego to zrobiłem?
-Ale co bo nie rozumiem?-zapytałam się Filipa
-Obiecałem sobię... że nie pocałuję cię, jeżeli ty nie będziesz tego chciała.
Chciałam.
-Poza tym nie było to na miejscu... przeciez mnie nie kochasz...
Teraz zdałam sobię sprawę z tego że naprawdę Filip się we mnie zakochał! Jak ja mogłam mu obiecać że będziemy TYLKO znajomymi jak ja również go kochałam.
Przyklęknełam koło niego. Położyłam na jego kolanie ręke. A on podniósł głowe gdzie widniała samotna łza.
-Słuchaj, jak byś nie zauważył to ty mi też się podobasz. -Bez wachania lekko go musnełam w usta a on chyba zrozumiał że go kocham i odwzajemnił muśnięcie tyle że bardziej przypominał pocaunek!
Zaczeliśmy się śmiać. Wzią mnie na ręce
Uległam.
                                                                           ~*~
Nie zdawałam sobię sprawy jak bardzo go kocham. Mineło zaledwie kolejnych nudnych i leniwych trzech tygodni od kiedy jesteśmy razem. Ja już nie miałam siedemnastu lat a on osiemnastu. Wkroczyliśmy w wiek bardziej dojżałych. Bardziej poważnych. I za to przeklinałam los. Co dwa miesiące, Filip musiał z jakiś przyczyn wyjeżdzać, mówiac że to są problemy rodzinne, wieżyłam mu jak zawsze. Teraz znowu musiał wyjechac ale za nim to zrobił spotkał się ze mną:
-Skarbie...-powiedział czule-muszę wyjechać. Ojciec narzeka że mało go odwiedzam, a zawsze mówie mu że mam już swoje życie. On tego nie rozumie. Dziś ostatni raz wyjadę, obiecuję!
-Jakoś, zawsze tak mówiłeś i jakoś co dwa miesiące znikałeś. Coś mi się w to nie chce wieżyć.
Wziełam głęboki wdech.
-Znowu będe sama!
-Nieprawda!-Zaprzeczył-Będe o wiele szybciej niż ci się,kochanie, zdaję.
Obużona odwróciłam się i skierowałam swój wzrok w okno. Na moim ramieniu poczułam jego dłoń a potem całe ramiona jak mnie obejmuje. Wtuliłam się w jego tors.
-Znowu muszę na ciebie czekać, znowu nie będe miała komu pomarudzić, znowu będe sama spać. Wiesz że nie przeżyję bez ciebię więcej niż dwa miesiące więc postaraj się tak w tym czasie wrócić. Uważaj na siebie.
Pocałowaliśmy się.
Lubiałam te nasze pocaunki. Pełne spokoju i nadzieji. Poczułam się jak w niebie.
...
No i wyjechał. Zostawił mnie samą jak palec. Teraz musze czekać na niego około sześdziesiąt dni.
                                                                             ~*~
Jest początek lata. Dzisiaj wraca mój mąż. Uznałam że będzie wyjątkowo jak coś dla niego przygotuję. Wstaję gwałtownie z łózka i nagle w kręci się w głowie. Jak szybko wstałam tak szybko usiadłam.
Ponowiłam próbę i wstałam jeszcze raz ale tym razem ostrozniej.
Po ostatniej nocy którą wspulnie spędziliśmy za nim znowu nie wyjechał, przezyłam cód którym od tygodnia chciałabym sie podzielić z Filipem. Szybko ubrałam się w sukienkę tak wygodną i lekką i wyszłam z pokoju. Nagle usłyszałam głosy. Schowałam sie za filarem. Podsłuchiwałam. No dobrze podsłuchiwaliśmy.
"Tylko ojcu nigdy temu nie mów, bo będzie miał do mnie żal" szepnełam do brzucha.
-Witaj synu!-rzekł mój tato do Filipa.-Jeżeli o twoją żone to spokojnie śpi sobię w swoich komnatach.-dodał-Sprawy załatwione?
-Oczywiscie, tato!
-KOCHANIE!-Wyszłam zaa filary i pobiegłam w stonę mojego męża.
-SKARBIE-Nie zauważyłam kiedy ojciec zdążył się już wycofać.-Jak tam zdrowie-mówił nie przerywając pocałunków.
-Jak narazie dobrze... Dzisiaj cały dzień idę poleniuchować na polu. Mika będzie mi toważyszyć.
-Widze że znalazłaś sobie jakieś zajecie?
-Owszem. A ty? Jak tam Teściu?
-Całkiem dobrze,ale cały czas narzeka!
-Aha.
                                                                               ~*~
Proszę Państaw, to taki mój kawałek wypocin. To tego możemy się spodziewać na końcu i środku opowiadania. Myślę że wam się spodobało?
Pozdrawiam
Kriss :*

1 komentarz:

Obserwatorzy